Informacje na Copacabanie. Otrzezenia dla kilku grup zainteresowanych:
Prawda ze piekny jezyk?
Aha - Copacabana to jest 5 kilometrow plazy PLUS chodnik w charakterystyczne czarne fale PLUS droga rowerowa. Codziennie mnostwo ludzi uprawia sport. Ja nie wiem jak oni to potrafia robic w takim upale. Ten upal sie nadaje tylko do spozywania napojow.
W cieniu.
Na statku na wyspe. 35 stopni, drinki w dloni. W tle Geppert i Niemen bo tu zlot fanow golden 70ties. Marley az sie prosi, ech
No i wyjazd z Rio. Teraz Ihla Grande, ponoc najpiekniejsze plaze w Brasil. Mam nadzieje ze to prawda :)
Rzeczona panna przez 17 sekund. Potem rzucilem sie na drinka aby spokojnie paczec
Wczoraj po kolacji przystanelim na plazy w takim miejscu gdzie leci muza i daja drinki. Caipirinha nie byla tak dobra jak wczesniej, ale i tak wchodzila. No i tak leci czas, na parkiecie paru naszych sie kreci ospale jak w finalowych scenach Wesela Smarzowskiego. Nagle oczy meskie przyciagnela lokalna panna, ktora ubrana dosyc odwaznie i bedac rownoczesnie wyposazona przez nature w niebanalny sposob (i’m everyman’s type kind of girl) nagle skrecila i wpadla na parkiet.
I roxpoczelo sie tornado, tak jakby Barcelona przyjechala na rozgrywki ligi okregowej w Radzionkowie.
Pozamiatala parkiet, takie kocie ruchy, ze nawet Krol Julian i jego krolewska gibkosc by przegrala. No i pije drina i mysle sobie - co tu ta kobita robi, czy ona nie widzi ze nie pasuje tutaj swoja boska gibkoscia?
Okazalo sie ze wiedziala, ale nie bylo tak ze przechodzila z tragarzami jak w Misiu, ino zostala oplacona przez organizatorow i aby pokazala swoja boska intruktorska ze szkoly samby magie.
Rozsiala czar, pozwolila zrobic sobie pare fotek i se poszla. A ja zostalem z opinia, ze nie ma bata, my bohaterski narod nadajemy sie li i jedynie do kolysania w chorze. I to tylko jako statysci. Parkiet nalezy do kogo innego i nie nalezy tego zwalczac. Zwlaszcza w takiej wersji :)

but then it was like that:

Panie i Panowie - moja pierwsza zezarta ostryga. Zabita minute wczesniej. Niestety nie mialem zadnych problemow ze zjedzeniem, ani moralnych ani zoladkowych
Przy okazji powrot do cyklu z meme internetowymi :)
kapiel na waleta o polnocy na Copacabanie - bezcenne. Szarpnelo mnie serce, zostawilo ubranie i rozum na plazy a cialo w objeciach oceanu. Bosko bez dwoch zdan
Ha! Zapowiadany filmik z moim guru od caipirinhy. Jak wroce to bede robil tak jak on, oczywiscie w bardziej krolewskim stylu.
W filmie uczestnicza przelotnie pozostali uczestniczy wycieczki, most notably przewodniczka Kinga, ktora jest cool i pozdrawia Kasie S.
Dzisiaj Rio. Wysylam tylko foto bo jestem zmeczony calym dniem, jutro relacja. Tego pana chyba poznajecie
Absolutny hajlajt wyjazdu - hotel z tak wypasionym widokiem na Copacabane. Ajem impressed.
Rio z lotu ptaka. Jest 22 stopnie, wilgotnosci 95% mniej niz w Manaus. Uff
Tam w cieniu to pajak. Przeszedl se kolo mojej drogocennej nogi. Potwierdza sie fakt ze w tych szerokosciach robale maja najwiekszy potencjal wzrostu i go skutecznie wykorzystuja :)
Kurwa, what a suprise. Chamstwo, ze jeden z glosujacych wolal robic flaszke w pokoju hotelowym zamiast pojsc i zaglosowac na Jarka. Tak by bylo 1000 glosow na tysiac dni bez Jarka w fotelu premiera. Tak btw, fakt ze na wyjezdzie czytam o Jarku wiele mowi o wyjezdzie
Dla mnie lol wyjazdu. I to ze bawi mnie cos w Rosji kiedy jestem w Brasil wiele mowi o wyjezdzie.
Maly update - jest 18 czasu lokalnego i czekam na kolacje. Dzisiaj w nocy lecimy do Rio (jedno z nielicznych miast, ktore mozna nazywac w czesci nazwy a i tak kazdy wie o co kaman, a jak dluzej pomysle to nie znam innego ktore mozna nazwac do polowy - chyba ze ktos mi powie). No w kazdym razie jutro Rio de Janeiro mnie oczekuje, zobacze slynnego jezusa i copacabane.
Z przyjemnoscia opuszcze region Amazonii - tutaj o tej porze jest 30 stopni, siedze i sie przyklejam do fotela. Poce sie samoistnie.
Zabawne uczucie - jest sie tak rozgrzanym, ze piwo z lodowki powoduje bol zebow - taka roznica temperatury. Siedze na necie ktory w porywach osiaga download 6kb/sek, a znajac standardowe up/down, upload jest 1/10 tego. Zakladam wiec ze to chyba modemowa szybkosc jest. Z tego wzgledu nie moge wyslac genialnego filmiku jak koles w 2 minuty zrobil mi boska caipirinhe - a to bedzie moj osobisty hit na yt.
Towarzysko wciaz bawie sie sam ze soba glownie, jakos nie potrafie sie wbic i wczuc w klimat osob bedacych ze mna tutaj. Po czesci moja wina, po czesci narodu ze nie potrafia docenic z jaka osobistoscia maja do czynienia :). A na powaznie - czesc sie zna z paru wyjazdow, a mi sie wbijac w klimaty i sluchac opowiesci sredniej tresci nie chce.
Z wydarzen - widzialem kajmana (mialem go w lapie, mial 20 centymetrow, mam jakies zdjecie u kogos na aparacie), dotykalem delfina rzecznego i plywalem kolo niego - wcale nie jest taki ladny jak na kreskowkach. I wpierdziela ryby, wiec nie jest ateista od katem miesa. Widzialem tez piranie, ale jakas mala i nie robila wrazenia. Wieksze zrobila mrowka niosaca lisc - 10 razy wiekszy niz ona. Ogolem jest to miejsce egzotyczne, nie ma bata, ale jak na razie mega wielkiej satysfakcji i radosci nie posiadam w sobie.
Chyba sie lepiej bawie w KJ niz na tym wyjezdzie. Sirioiusly. Jak to sie mowi: dla towarzystwa dal sie Cygan powiesic.