Dorastam?
hm, jestem slynny we wlasnych oczach z tego, ze bardzo szybko trace cierpliwosc i bezsensownie wybucham - co potem zle sie obraca przeciwko mnie.
wczoraj bylem w tesko o 20 - piatek, sporo ludzi i kasjerka ktora w wersji slow motion obrabia potezne koszyki klientow. normalnie bym zaczal wzdychac i robic sceny, ale bylem z łajfem i sie dobrze czulem. tego komfortu nie miala kobitka za mna, ktora zaczela cos mruczec - ze co tak wolno itd. w koncu nie wytrzymalem i mowie do niej - jak sie Pani spieszy to prosze, moze Pani przede mna wejdzie (obadalem oczywiscie status - jej koszyk mial 20% zawartosci mojego, stupid nie jestem). Po wstepnym wahaniu i mojej ponownej prosbie o pojscie do przodu sie to stalo. Po wyladowaniu stuffu na pas startowy kobita sie zmieszala, zaczela przepraszac ze ona taka jest, ze czasami sie nie umie kontrolowac i ze autobus itd. Kompletnie rozladowala wszelakie moje napiecie, zaczalem sie smiac wewnetrznie i zadowolony poczekalem na swoja kolejke. Spelnilem 2 dobre uczynki - bylem dzentelmenem i uratowalem kasjerke przed niepotrzebnym stresem. Good enough to feel god about myself :)

