Najdluzszy kac w zyciu
to chyba dzisiaj. Wczoraj spotkalem sie z Mag i Allanem i zrobilismy kilka win na szybko, co mnie dosyc skutecznie powalilo na kolana. Wino bylo jak dla mnie z najwyzszej polki cenowej, niefrasobliwie ze tak sie wyraze wyszlo ze az taka polka. No w kazdym razie do wieczora w pociagu wytrzezwialem, w nocy wstalem ogladac plejofy, poszedlem spac i rano wciaz mialem slaba kondycje. wrocilem nach hause i wciaz slabo. Dopiero teraz do siebie dochodze, a tu w powietrzu wisi zaproszenie na krotkie i intensywne parciatko.
i teraz nie wiem co robic :)

