Ides of March
Wczoraj do snu obejrzalem:

Zapowiadany od dawna - tzn od kilku miesiecy - jako wybitny film Clooneya z genialna rola Ryana Goslinga, ktora to rola ma go wybic jeszcze bardziej do grona supergwiazdorow Hollywood. Oczekiwania byly spore i zatarlem dlonie z radosci ze w wypozyczalni sie pojawilo.
No i zaczyna sie akcja - Ryan gra specjaliste od PRu u kandydata na kandydata demokratow w wyborach prezydenckich. Facet jest liderem w sondazach, jest Georgem Clooneyem, ma do uzyskania oficjalna nominacje Partii Demokratycznej, a na przeszkodzie stoja jeszcze tylko prawybory w Ohio, w marcu - stad owe idy marcowe. Oryginalnie podczas Id marcowych zginelo sie Juliuszowi Cezarowi, ktoremu slawetnie pomogl w tym Brutus. Co oczytanej osobie od razu wskazuje, ze bedzie pokazane, ze polityka piekna nie jest i ze som kompromisy.
Ryan wyglada slicznie

gra dobrze i ma z kim grac, bo za partnerow ma Phillipa Seymoura Hoffmana oraz Paula Giamattiego - obaj sa szefami sztabow rywalizujacych kandydatow. Obaj sa brzydcy ale aktorami sa poteznymi.
Akcja jest, ale opisywac nie bede, bo dzieje sie w niej niewiele - tak naprawde pojawia sie raptem 4-5 faktow i dokladnie sa pokazane mechanizmy reagowania politykow i sztabow na kazdy z nich. I tyle. Podczas ogladania nieuchronnie dowiadujemy sie ze tak jak powiedzial Bismarck - ludzie nie powinni widzieć dwóch rzeczy: jak się robi kaszankę i jak się robi politykę.
Ocena - otoz tak, film dobrze zagrany, w klimacie i jak sie lubi sledzic kampanie w USA - to 9/10. Jak jednak ma sie polityke w dupie, to film spada na 5/10. Bo to fascynujacy film dla tych, co pamietaja jak sie rozwijala kampania Obamy i Clinton, jak walczyli w kazdym stanie o nominacje Demokratow - to bylo cos przez duze C i film w duzej mierze z tego czerpie. Ja to lubie i na filmie sie bawilem, niemniej to wylacznie film dla fanow. Dostanie pewnie jakies Oskary, bo gala finalowa bedzie wlasnie w okolicach Id Marcowych 2012 :)

