Miedz czy nie miedz
Ide do sklepu. Mam kupic zarcie siersciuchom i sobie wino na niedzielne popoludnie. Przy sklepie orientuje sie ze wzialem tylko 20 pln. I teraz dywagacje - ich ulubione jedzenie kosztuje 13 pln, ale jest rowniez zestawi po 3, 5 oraz 8 zlociszy. Co zostawia wiecej funduszy na lepszy bukiet dla mnie. Jednakowoz jak sobie pomyslalem o ich pyszczkach, jak rozkosznie beda przelykac Purine i mruczec szczesliwie, biore ten full wypas za 13 pln, chwytam w przelocie wino “Tesco Value” za 6,5 pln i kasuje i lece do domu.
W drodze nachodza mnie mysli: takie decyzje podejmuje sie 10 tys razy jak sie ma bachorki - i chyba zawsze decyzje sa w tym stylu, badz to: nie kupie Porsche, zadowole sie Volvo lub tez: te dzinsy za 29 pln sa rownie dobre jak Mustangi.
Z drugiej strony, przypaletalem sie do domu, otworzylem opakowanie, wrzucilem jedzonko i co sie wydarzylo? rzut na tasme, oba koty nazarly sie a potem ocieraly sie o mnie i mruczaly wdziecznie. A teraz spia i snia o smacznych myszkach w niebie, latajacych papierkach, szeleszczacych kulkach folii i innych kocich rewelacjach. I tak se mysle, ze chyba w przypadku czildrenow jest tez tak samo - tyle ze 10 tys razy :).
wiec miedz czy nie miedz, o to jest pytanie
:)

