Dzien w miescie ktorego nie ma - in progress
Londyn - zawsze myslalem ze nuda. A tu okazuje sie ze jest wszystko, tylko nie nudnie. Architektura - bolesnie piekna, co chwile przypomina ze ostatnim najezdzca ktoremu wyszlo byli ci w 1066 roku i bitwe pod Hastings wygrali (dlugasnie dlugo bylo to czesc mojego hasla do banku, bo nawet jakby mnie ktos napadl i kazal haslo podac, to bym powiedzial: bitwa pod Hastings i kolo by uciekl ze strachu ze ze swirem gada). Niemniej - mialem jezdzic undergroundem, ale olalem temat i dzisiaj na nozkach pochodzilem. Zwiedzilem kawal drogi bo:
- Westminster Bridge
- Buckingham Palace
- dzielnia z ambasadami - tam sie zgubilem
- Brompton Str do muzeum nauki
Tam dwie godziny. Muzeum slabe, ale i tak pobylem ze dwie godziny. To bylo moje pierwsze muzeum od lat nie pamietam ilu, co tylko potwierdza fakt ze jestem geniuszem skoro tyle wiem o swiecie a po muzeach sie nie paletam. Potem krotka pomoc Lisa - ide do Harrodsa - bo niby fajnie. Harrods moze byc, takie londynskie KaDeWe - no i zjadlem posilek, kupilem herbate angielska (potem sprawdze czy to nie made in china btw) i dalej na nozkach do:
- Picadilly
- Green Park (bardziej obvious nazwy nie mogli dac)
- Picadilly Circus
- Regent Str
- Oxford Str
i tu wymieklem bo mi sie fundusze skonczyly - wiec reszta kasy na taksi i do hotelu aby wziac karte kredytowa ktora przezornie w hotelu zostawilem aby nie nadwyrezac budzetu
. Za pol godzny ide na najbardziej pozerskie wydarzenie wyjazdu, czyli ukryta szydera moich wspolpracownikow - koncert dzezowy w klubie Ronnie’s Scott. Moj pierwszy klubik dzezowy, hope ze bedzie fajnie.
Jedna obserwacja - WSZYSTKO w Londynie kosztuje 5 funtow i wiecej. Jakby sie zmowili. Czlowiek chce herbate - 4 funty - ale kto pije herbate. Piwo - 5-6, fuck. Tylko kartki pocztowe po 65 pensow, ale kto kupuje co chwile kartki. Budzet przekroczony a tu jeszcze wieczoru nie licze.
Nie wiem jak kiedys moglem spedzic 3 dni w Rzymie za 130 euro z noclegami, jedzeniem i alkoholem po burty.
EDIT: the reason mowienia o moim pinie i bitwie pod Hastings byl jeden - tym sie rozni Anglia od naszego pieknego kraju, ze od 1000 lat nikt im nie niszczyl budynkow. Jak postawili stajnie w 12 wieku to jesli sie nie spalila albo nie zapadla ze starosci i obecnie jest zabytkiem. A my mamy odbudowana ze szczecinskich cegiel starowke warszawska. Chuj strzela mnie
2 Notes/ Hide
-
fikifikiwiki reblogged this from rzepka
-
przemyslaw liked this
-
rzepka posted this

