85 miejsce: Robert Horry. 7 razy zdobyl mistrzostwo NBA, raz grajac przeciwko Knicks w 94 roku. Koles niesamowity, istnial tylko w play-offach i tylko w najwazniejszych momentach. Mordowal fanow druzyn przeciwnych rzutami w ostanich chwilach, kazdy jak widzial Horrego skladajacego sie do rzutu - wiedzial ze bedzie zle.
Powyzszy filmik jest z meczu numer 5 w finalach 2005 roku. Series tied 2:2, Detroit prowadzi caly mecz. Gwiazdom San Antonio nie idzie, a Horry rzuca 21 z ostatnich 35 punktow druzyny. W tym game-winner w ostatniej sekundzie. Kibicowalem Detroit w tej serii i pamietam jak ogladalem te akcje i darlem ryja do TV jak zobaczylem ze glupi Rasheed poszedl podwoic ManuGino zamiast bronic Horrego. Jedno z najglupszych zachowan jakie widzialem live.
I tylko incydent w Phoenix dwa lata pozniej powoduje ze Horry to kutas i nie lubie go tak jak moglbym. I nawet tak bardzo nie szanuje jak moglbym. A szkoda, bo duzo jest badgajow, a malo impressive ones
Source: youtube.com

