Po meczu
Skonczylo sie 3:0 dla Chelsea. Siedzialem w pubie z kibicami Arsenalu i nawet nie mialem serca cieszyc sie ze zwyciestwa. To byl mecz dorosli mezczyzni vs chlopcy. Przypomina troche rywalizacje Suns - Spurs w 2007 roku. Tez jedni grali pieknie i z polotem, tylko ze drudzy byli po prostu doswiadczonymi sukinsynami, umiejacymi minimalnym wysilkiem zadawac straty przeciwnikowi.
Wino o ktore sie zalozylem z kolega zbliza sie wielkimi krokami. Chelsea bedzie miszczem jak nic.
Ps. dlaczego pobyt w pubie musi wiazac sie z tym ze czlowiek smierdzi fajami na kilometr? W sklepie ludzie odsuwali sie w kolejce ode mnie. Fu.

