Izba przyjec
Tak siedze sobie na izbie przyjec w towarzystwie ksiedza z problemami zoladkowymi i kroplowka, staruszki ktora spi i chrapie tak ze wlosy wypadaja oraz mlodego lachona w typie pozna kurwa i jej chlopaka w typie to-ja-alf-po-podstawowce i czekam na Jacentego. Takie mnie mysli nachodza: - trafia na kazdego, nie ma bata, wiec czas na prywatna sluzbe medyczna.
- - to nie jest kraj dla starych lyzwiarzy. Tak sie wydaje, ale latka leca, kiedys czlowiek by sie otrzepal i jechal dalej
- - Czas czekania na wszystko - masakra. Jacek konczy swa wizyte po 3 godzinach, z czego akcji jest mniej wiecej 25 minut
- - Podejscie zalogi medycznej - skrajne, czasami az sie chce po ryju naklasc, a za chwile pelna zyczliwosc. Widac ze ludzie pracuja po kilkanascie godzin i obcuja z roznymi typami, wiec zanim rozppoznaja w nas kulture, to czas leci
- - jestesmy w renomowanym szpitalu w Szczecinie - jest nawet ladnie, nie ma syfu. Jednakze braki finansowe widac. Nie zamierzam sobie nic zrobic przez kolejne 5 lat. Moze bedzie lepiej.
Do ksiedza zadzwonila komorka z muza westbama. Najss. Ciekawe czy chodzi na balety i rwie towarki.
A poza tym nudy.

