Top Gun obejrzalem
tak naprawde to chyba po raz pierwszy tak od poczatku do konca, bez przerw i pobocznych zajec (no kupno biletu na Archive to delikatny wyjatek od zasady). Zawsze chcialem zobaczyc co ludzie widza w tym filmie, a przeca z tego co pamietalem to kupa straszna byla. No i obejrzalem i stwierdzam ze to kawal dobrego kina akcji jest.

Interesting facts:
- - gra w tym filmie Tim Robbins i Meg Ryan - kto by pomyslal? Jakos nie kojarzy sie ich z tego filmu
- - gra w tym filmie gosciu co gral dyrektora Stricklanda z Back to the Future
- - sciezka dzwiekowa sklada sie z 3 kawalkow: danger zone (jak lataja), take my breath away (jak sie bzykaja) i motywu zwyciestwa (jak klepia tylki ruskim)
- - Kelly McGillis daje rade jako lachon of the movie.
- - sceny walk w powietrzu sa tak krecone ze nic nie wiadomo. Montazysta moglby pomylic klatki a i tak by czlowiek musial uwierzyc ze wlasnie odbywa sie ten manewr o ktorym mowia. Delikatny bulszit
- - Val Kilmer ujdzie, mimo ze gupek on jest. Ale trza przyznac ze rola kariery.
- - Ten radiotelegrafista Goose - ale ma wiesniacki wasik. I to ze ginie i Maverick ma zalamanie nerwowe - ale przewidywalne i slabo zagrane (nie smierc, tylko zalamanie).
- sceny male bonding w tym filmie sa wyjatkowo nieudolne
Ogolem film mozna obejrzec i nawet zapamietac. 6,5-7/10. Tak o 3 punkty wiecej niz sie spodziewalem.

