Under the Tuscan Sun - recęzja
Calkiem sloneczny film dzisiaj widział ja, zwie sie tak jak tytul notki, przed myslnikiem.

Zawiera to co lubie, mila fabulke, przystojnego lachonika (w wersji Diane Lane, ktorej nie kojarze z niczego, ale zawsze milo popatrzec), Wlochy w wersji milej dla oka, Toskania, miejsce gdzie bylem tego lata. Plus wypadajace z ekranu oliwki, wino, slonce, piekni panowie i piekne panie, autka wloskie, ktore sluza tylko temu aby wozic panie i je w nich uwodzic, zachody i wschody slonca i w ogole mega wlosko w tym filmie jest. Az nie wypada nie pic wina przy ogladaniu tego filmu, a jak wiadomo, jestem dobrze wychowanym osobnikiem wiec wiadomo ;)
Nie moglo zabraknac tego ofkors:

Na plus filmu jest wstawiona fabula polskich robotnikow, uzycie w mainstrimowym filmie z Holywood slow: kurwa mac, kocham cie oraz Czeslaw Milosz. To wszystko bez zadecia i sztucznosci, w dwoch miejscach czlowiek jest wrecz dumny ze to nasz narod tam jest i bzyka Wloszki :).
W kategoriach ogolnych: 7,5/10. W kategoriach towarzyskiego must see: 10/10 jesli sie bylo kiedykolwiek w Italii, jesli nie to 2/10. Pod wzgledem babeczek: 5/10. Pod wzgledem cieploty, tzw. lazy afternoon - 9/10. Polecam i moj znak jakosci :D

