Nie ma to jak szczesliwie zaczac tydzien - jechalem dzielnie do pracy przez lasy i pola zasniezone przy minus chujwielile, niewazne, mocno niskim poziomie tempa (ok, zdjecie podaje prawde - minus 12). W polowie trasy wylaczylem ogrzewanie by oszczedzac benzin i dojechac a nie stac w lesie i oto dumnie prezentuje stan na koniec - 1km. Czyli po wyjsciu z worka po poludniu doturlam sie do stacji. Alternatywnie moglem utknac w lesie i zamarznac na smierc.
To by dopiero bylo…
PS. to co sobie mowilem po drodze, komplementy o mysleniu strategicznym menadzera to juz slodka tajemnica.

