Przemyslenie kulturowe
Wczoraj po kolacji przystanelim na plazy w takim miejscu gdzie leci muza i daja drinki. Caipirinha nie byla tak dobra jak wczesniej, ale i tak wchodzila. No i tak leci czas, na parkiecie paru naszych sie kreci ospale jak w finalowych scenach Wesela Smarzowskiego. Nagle oczy meskie przyciagnela lokalna panna, ktora ubrana dosyc odwaznie i bedac rownoczesnie wyposazona przez nature w niebanalny sposob (i’m everyman’s type kind of girl) nagle skrecila i wpadla na parkiet.
I roxpoczelo sie tornado, tak jakby Barcelona przyjechala na rozgrywki ligi okregowej w Radzionkowie.
Pozamiatala parkiet, takie kocie ruchy, ze nawet Krol Julian i jego krolewska gibkosc by przegrala. No i pije drina i mysle sobie - co tu ta kobita robi, czy ona nie widzi ze nie pasuje tutaj swoja boska gibkoscia?
Okazalo sie ze wiedziala, ale nie bylo tak ze przechodzila z tragarzami jak w Misiu, ino zostala oplacona przez organizatorow i aby pokazala swoja boska intruktorska ze szkoly samby magie.
Rozsiala czar, pozwolila zrobic sobie pare fotek i se poszla. A ja zostalem z opinia, ze nie ma bata, my bohaterski narod nadajemy sie li i jedynie do kolysania w chorze. I to tylko jako statysci. Parkiet nalezy do kogo innego i nie nalezy tego zwalczac. Zwlaszcza w takiej wersji :)
4 Notes/ Hide
-
rrude liked this
-
elsolnoregresa liked this
-
byy liked this
-
przemyslaw liked this
-
rzepka posted this

