Samuel nauczyl sie grac na gitarze dla tego filmu, to jego debiut jako bluesmena. Generalnie, moim zdaniem, nie musi sie martwic o przyszlosc zawodowa jakby mu sie odechcialo grac w filmach.
Zwroccie uwage na Christine i na cala atmosfere w tej scenie. Och.
Ogolnie jak na film na 3/10 to mocno siedzi we mnie - od wczoraj namietnie slucham OST oraz innych bluesow ktore mi wpadna w ucho. Szacun dla filmu, ze potrafi tak wejsc w podswiadomosc.
Black Snake Moan, Samuel L. Jackson - Stack-O-Lee (by pimpernator)
Source: youtube.com
Black Snake Moan
Obejrzalem polecany mi film z 2006 roku:

Recka wyjatkowo bedzie krotka, bo niewiele moge powiedziec o filmie. Zapowiadal sie dobrze, trailer robil wrazenie, w obsadzie zdzirowata na maksa Christina Ricci (pokazuje cycki), stary dobry Samuel L. Jackson oraz up and coming Justin T. Czyli niezly miks.
Okazalo sie jednakowoz ze to nieco nudna, klimatycznie nakrecona, ale jednak kupa. Nie wciagnalem sie, wspologladaczka tez nie (moze mielismy nieco tematow to catch up), jedyne co ruszylo to tekst pani w barze do SLJ:
- Oh, Laz, I know you’re hurtin’. But you should know more than me, ain’t no better cure for the blues than some good pussy.
oraz tytulowe ujecie:

z Christina w na czele. Ktora to w tym filmie wyglada jak totalna sucz, kazdy kto lubi taki typ, to ma spory material do mentalnej masturbacji. Ja mimo ze nie przepadam (tia, jasne), to i tak patrzylem z duza sympatia.
Prawdziwym skarbem w filmie jest za to muzyka - cudowny blues, nie tylko dla koneserow. Wlasnie sobie slucham OST, robi tez wrazenie bez obrazu. A moze nawet lepiej ze go nie ma, bo calosc oceniam na 3/10 - po jednym za SLJ, Christine i muzyke. Moze zabraklo cierpliwosci, moze podejscia, nie wiem. Nie wczulem sie i nie potrafie polecic.
PS. Justin w tym filmie gra tak jak ja podczas wizyty u stomatologa mowiac ze myje zeby 2 minuty rano i wieczor. Czyli naprawde nieprzekonywujaco.

