Killer Elite
Zajebiscie oczekiwany przeze mnie film obejrzalem wczoraj w nocy:

Jacon, Robert i Clive - trzech moich ulubionych aktorow meskich, mysle ze oprocz Ryana Goslinga i Reynoldsa i paru innych - spokojnie moje Top 10. Co wiecej - w filmie eksponujacym ich meskosc, zdecydowanie, charyzme, umiejetnosc strzelania i unikania kul. Prostota, sprawna akcja, przewidywalne zakonczenie - to co tygryski do snu lubia najbardziej.
No i co? Gowno prosze panstwa. Film niby based on true story, co ma powodowac niepewnosc czy sie dobrze skonczy. No ale czy moze sie zle skonczyc film ze Stathamem i DeNiro? Ofkors ze nie.
Akcja taka: panowie dwaj sa najlepszymi najemnikami na swiecie, jeden z nich rezygnuje (Statham) a drugi kontynuuje kariere (De Niro). No i Robert nie wywiazuje sie z roboty dla szejka arabskiego i w celu ratowania go z emerytury wraca JS, ktory podejmuje sie trudnego zadania: zlapac 3 zabojcow synow szejka, zmusic ich do przyznania sie do winy, a potem na oczach kamery zabic. Brzmi trudno, a dodatkowa wiadomosc, ze ci czej panowie sa ze sluzb specjalnych brytyjskich - SAS - oznacza big problems. Co wiecej, po stronie SAS, chroniac swoich kolegow, czuwa Clive Owen. Ktory po raz pierwszy wyglada zle:

Troche go ratuje to, ze akcja dzieje sie w 1981 roku. A wtedy fryzury, moda oraz wszystko poboczne nie bylo najlepszej jakosci. W kazdym razie - rozpoczyna sie “fascynujaca” rozgrywka miedzy najemnikami a ex-SAS-agentami. Tak fascynujaca ze w miedzyczasie rozmawialem na gg, pisalem maila oraz czesto odswiezalem tumblerka. Oraz na sam koniec lecialo mi oczko ze zmeczenia - konczylem o 1 w nocy.
Film bowiem nie fascynuje, jest biedny jak Polska B, w emocje, w cycki, w zaskoczenia. Fabula sie nie rozwija w zaden intrygujacy sposob od 20tej minuty, a calosc trwa 1:50. Dlaczego wiec ogladalem do konca? Liczylem ze jednak cos wykreca. No ale nie wykrecili, wiec skupialem sie na odkrywaniu aktorow drugoplanowych, serialowych, dla ktorych wystep w filmie z De Niro oznacza cos w ich resume. Spotkalem pare:
- Mr Eko (Lost)

- Lincoln Burrows (Prison Break) - ten brat co siedzial niewinnie

- Sarah (Chuck) - agentka Yvonne

I to z emocji pozytywnych tyle. Wynudzilem sie, zmeczylem i ponownie ciesze sie ze jest internetowa wypozyczalnia. Bo wydac 20 pln na taki crap - god, no!
3/10, za Roberta, Jasona i Clive. Przy okazji - to kolejny film w ktorym Jason nie pokazuje klaty ani nie jest ekspresyjny zanadto. Cos sie dzieje….

