Grupowo
Ubiegly tydzien spedzilem za granica bawiac sie na nartach, wieczorami biorac laptopa na kolana i ogladajac relaksacyjne filmy. Nie ogladalem niczego trudnego, bo mialem wylozone na problemy tego swiata.
Obejrzalem zatem:
- 40 days and 40 nights (2002)

Koles, ktory ma branie u lasek, aby wyleczyc sie z obsesji pokrywania swoich problemow uczuciowych zaliczaniem kolejnych kobiet (zostal rzucony przez jedna ktora kochal), postanawia zrobic post. I przez 40 dób nie uprawiac seksu, nawet na wlasna reke. I poznaje dziewczyne, ktorej nie moze dotknac nawet, bo se obiecal. Fabula brzmi durnowato, ale przyjemnie sie ogladalo. Ocena 5/10, plus jeden punkt za te pania:

Shannyn Sossamon sie zwie - i nie zagrala w niczym innym. Ale miala piekne oczy i super wlosy i w duzej mierze ogladalem dla niej. W tle smieszny klimat dotcomow (koles pracuje w takiej wlasnie firmie), delikatny luz i w ogole zero wysilku intelektualnego. Idealny odmozdzacz romantyczny. W tle Maggie Gyllenhaal ktora lubie, wiec tez uzasadnia punkt i finalne 6/10.
- New in Town (2009)

Bizneswoman z Miami trafia do zimnej Minnesoty by zamknac fabryke i zwolnic dobrych ludzi. Przy okazji spotyka milosc swojego zycia, orientuje sie ze tak naprawde na chuj jej kariera, skoro marzeniem wszystkich kobiet jest tak naprawde slub i facet i dzieci. To zabiera okolo 90 minut i oglada sie zadziwiajaco sprawnie dobrze. Renee wyglada slabo:

partneruje jej Harry Connick Jr, ktorgo kojarz tylko jako muzyka. Dodatkowo zabawnie gruby JK Simmons

i ocena o dziwo 6/10
- Accidental Husband (2008)

urocza komedyjka o kobiecie, ktora mowi jako uznany ekspert od zwiazkow, ze nie jest wazne by znalezc True Love, tylko Right Love. Jest pelna rezerwy, stonowana - Uma Thurman (Kill Bill i Pulp Fiction stonowana, yep) i jest narzeczona Colina Firtha. A poznaje tego drugiego:

ktorego roboczo nazywam grubszym bratem Roberta Downey Jr - a zwie sie Jeffrey Dean Morgan. I oczywiscie wygrywa z babonem, ktory z bizneswoman, niezaleznej w finalnej scenie staje sie kobieta w ciazy, planujaca zycie u boku niebanalnego mezczyzny. O dziwo 6/10. Colina malo tutaj i ogolem jest slaby.
- No Reservations (2007)

Film z Kasia, ktora gra spieta szefowa kuchni bez zycia towarzyskiego, ktora spotyka kucharza niebanalnego. W tle musi opiekowac sie corka swojej siostry, ktora zmarla w wypadku. Okazuje sie ze w trakcie filmu jej zycie pelnej sukcecow kobiety biznesu do niczego sie nie nadaje, bo liczy sie posiadanie faceta i zycie osobiste. Film o dziwo dobrze sie oglada (cholera, cos czuje ze sie powtarzam w reckach :D ) i zasluguje na 6/10. Aaron Eckhart - swietna rola. Catherine - wyglada slicznie. Bardzo zaluje ze nigdy nie pokazuje swojego slicznego ciala.
- The Descendants (2011)

Pelna recka u Miski. Mi sie nie podobalo sie, slabe w chuy, nudne, mialkie i nie wciaglo mnie. 4/10 i to maks. Nudzilem sie. Na plus:

Dziwka Trixy z Californication oraz koles zabojca z pierwszego Screama. Ma sie to oczko do dziwnych postaci ;)
Probowalem obejrzec, ale odpadlem:
- The Mexican (2001) - slabe naprawde, po 30 minutach cancel. Julia i Brad nie pomogli
- Over Her Dead Body (2008) - wytrwalem 14 minut. Nie polecam
- Cashback (2006) - a to nawet nie wiem po co mialem, ale 9 minut i off
Obejrzalem jeszcze jeden film, ale on jest tak zajebisty ze walne osobna notke jak bede mial wene. Ogolem filmowo nie stracilem czasu - wiem juz teraz ze w zyciu najwazniejsze jest znalezienie biznewoman, oczarowac ja niebanalnoscia, odwiesc ja od robienia kariery, bzyknac ja i zrobic dziecko.
I zyc dlugo i szczesliwie wydajac polowe kasy na wychowywanie potomka :)
Nowe meme - moge powiedziec ze w tym przypadku bylem hipsterem, bo sam to wymyslilem w sierpniu 2011 :D
Source: fuckyeahalbuquerque
Golden Globe Awards 2012
Zapamietam ten dlugi seans Midnight in the Garden of Good and Evil m.in. za to, ze bylem tak nierozespany, ze przypadkiem doczekalem go 69 gali Zlotych Globow. Zachecony tym, ze gospodarzem jest Ricky Gervais - pozostalem przy zyciu, aby posluchac kontrowersji i angielskiego dowcipu oraz przyjrzec sie rewii mody i byc na czasie
2:00 - opening monologue Ricky Gervais’a - tym razem malo kontrowersyjne, raptem kilka tekstow, zapamietalem ten o beaverze Jodie Foster i sugestii ze mezczyzni go nie widzieli oraz przytyczki do Kim Kardashian, ze jest gorsza wersja Kate, tej ksiezniczki angielskiej.
2:05 - na scenie Johnny Depp, fajna wymiana zdan miedzy nimi - Ricky zapowiedzial go jako upadlego aktora po Turyscie, ktory zostal przez to zmuszony do zagrania w jego (Rickiego) show. Panowie z usmiechem sie przywitali, zanim Ricky odszedl, zapytal sie Johnego czy juz widzial Turyste, Jd odpowiedzial: not yet. Fajne :)
2:08 - Gerard Butler oraz Mila Kunis (sliczna) - prezentuja dla najlepszego aktora drugoplanowego - wygrywa jakis ziom Plummer za film The Begginers”. Gada dlugo, bo z 4 minuty.
2:13 - najlepsze aktorki w komedii (serial) - zapowiada Ashton Kutcher i jakas pani modelka. Zoey nominowana , mam nadzieje ze wygra, bo wyglada cutest ever. Wygrywa niestety Laura Dern, totalnie aseksualna i slaba aktorka imho.
2:16 - komerszial break. Czyli czas na kanapke
2:20 - Rob Lowe i Joanna Moore wreczaja nagrode za Best Miniseries or TV Movie dla Downtown Abbey. Ja jem kanapke i wbijam w to. Miska gdyby miala TV to by nie wbijala tylko sie cieszyla
2:23 - oni dalej na scenie, wreczaja najlepszej aktorce za TV Movie albo Miniseries - dostaje Kate Winslet, ktora wyglada bosko. Ave pewnie szaleje z radosci.

2:25 - piekny british w wykonaniu Kate, ktora ja rowniez uwielbiam. Cytat z Twittera: Is it possible to give Kate Winslet a second award tonite for impressive diction in an acceptance speech? Ps. Ave uaktywnila sie na gg wiec nie jestem sam.
2:28 - kolejna przerwa. Czas na kolejna kanapke
2:33 - Jake Gyllenhaal na scenie. Gdzies w Poznaniu Ave spadlaby z krzesla ;). Tylko cos powiedzial i zszedl
2:35 - Ricky ponownie atakuje. Zapowiedzial dwie panie, noname’y do zapowiedzenia kategorii ktora oczkuje - best actor in TV Drama. Wygrywa Kelsey Grammer za role w serialu Boss. Gdzies we Wroclawiu Swieta i Tomek przewracaja sie przez sen myslac: Rzepa, polecalismy ci ten serial w pazdzierniku, ale olales. Warto wspomniec - ze Kelsey wygral z Bryanem Cranstonem, ktory wrocil do tej kategorii po rocznej przerwie. Ps. Ave se poszla, jestem sam z kanapka.
2:38 - wracaja nonamey i nagroda za Best TV Series - Drama laduje w rekach producentow serialu Homeland. Zero niespodzianki. W trakcie jak dziekuja wszystkim zdaje sobie sprawe ze to moja pierwsza gala od czasu 1999 Oskarow, kiedy nagrode za best movie dostal Zakochany Szekspir i stwierdzilem ze szkoda mojego czasu na takie gowna. Kanapka - smaczna. Przerwa na reklamy
2:44 - po przerwie na scenie Adam Levine z Maroon 5 (znam pare kobiet co umieraja ze szczescia na jego widok) oraz Jimmy Fallon, ktory niesmiesznie strasznie probowal bys zabawny. Prezentuja najlepsza muze do fimu, podejrzewam ze wygra film Hugo, a wygral tak naprawde a wygral jakis Ludovic za film “The Artist”. Koles jest Francuzem i to jak mowi po angielsku to jest klasyczny akcent i budzi usmiech na twarzy. Przebitka na Angeline Jolie, ktora wyglada dzisiaj tak, ze zaprosilbym ja na kawe, ktora wlasnie pije.

2:48 - nagroda za najlepsza piosenke wedruje do Madonny za kawalk “Masterpiece” Calkiem calkiem wyglada, aczkolwiek pozycja przy stoliku z kawa juz jest zajeta. Madonna nudzi, potem przerwa jest na reklamy.
2:57 - po przerwie - Debra Messing, ktora wyglada tak, ze naprawde kapcie spadaja. Obok niej jakas inna slaba panna stoi. Wreczaja nagrode za Best Actor in Miniseries Stringerowi Bellowi, tzn. Idrisowi Elbie - za Luthera. Idris kawal mieska, naprawde
2:59 - Brad Pitt na scenie, kocham goscia. Opowiada o filmie Idy Marcowe. I poszedl sobie. Przebitka na Angeline,

ktorej pozycja mimo wszystko oslabla po tym jak zobaczylem Debre Messing.

3:00 - Zach Rogen i jakas panna wreczaja nagrode za najlepsza aktorke w komedii albo musicalu. Mam nadzieje ze wygra Jodie Foster by mogla sie odegrac Rickiemu. Nominowane same piekne panie, wygrywa Michelle Williams, ktora jest po prostu wow. Pojde spac chyba albo z masywna erekcja i/lub bede mial piekne sny dzisiaj. Michelle jest sooo sweet, dziekuje dzieciom swoim

3:03 - przerwa, to mnie wykancza musze przyznac.
3:07 - Sarah Michelle Gellar i ktoras inna panna zapowiadaja supporting Actora w miniseries, drama i cos tam. Wygrywa koles od Game of Thrones a mi juz powoli zaczyna nie zalezec. Pan ten ma metr wzrostu i jest chyba tak maly jak Minnie Me z Austina Powersa. Szacun dla goscia
3:10 - Ricky is back. Zapowiada George Clooney’a, ktory chodzi na scene o lasce, nasladujac ewidentnie Hugh Laurie. George opowiada o filmie Moneyball. Zabawne - Brad opowiada o filmie George’a i wajswersal.
3:13 - Jessica Alba i miesniak. Koleia skads kojarze, ale nie wiem skad. Zapowiadaja animacje najlepsza. Nagrode za Tin Tina dostaje Spielberg, ktory sie mocno posunal, nie widzialem go na zywo od czasow Listy Schindlera.
3:17 - w przerwie na reklame rozmyslam jak tu wplesc dowcipnie w relacje podtekst taki, ze to 69ta gala. Wszystkie pomysly na dowcipy sa albo doslowne albo zenujace. Wiekszosc jest both
3:20 - Ewan McGregor opowiada o filmie 50/50 - film o smierci i nie zalapal sie na liste filmow trudnych podczas mojego festiwalu weekendowego. Ale jeszcze bedzie obejrzany.
3:21 - Clive Owen i Nicole Kidman - za scenariusz wreczaja. Mam nadzieje ze wygra Midnight in Paris i jak sie okazuje - wygral! Ale Woody olal gale i nie mial kto odebrac
3:23 nascenie jest William H Macy oraz Felicity Huffman z Desperate Housewives, wreczaja nagrode za drugoplanowa aktorke w komedii w serialu. Wygrala Jessica Lange za cos co nie widzialem i nie doslyszalem. W drodze na scene leci info, ze dostala GG juz kiedys za Tootsie oraz King Konga - filmy nakrecone jak mnie jeszcze nie bylo w planach. Jessica nawet sie trzyma, dla mnie jest definicja MILFa. Przebitka na Michelle Pfeiffer - och jak zle. Przerwa na reklamy i chyba powoli zaczne spac
3:30 - Ricky zapowiada Madonne cytatami z jej piosenek (ze jest Vouge, Material Girl and Like a Virgin), Madonna tak mu odpowiedziala, ze po prostu wow, szacun. Za tekst ze ona jest wciaz Like a Virgin, odwinela sie - Ricky, to come on stage and do something with it, dawno nie calowalam kobiety. Publika: woooow. Madonna dodaje niewinnie: on TV :D. Prezentuje foreign movie, nagroda trafia do ianskiego filmu “From Separation”. Madonna szacun, rozbudzilas mnie. Czekam na Rickiego az cos wymysli.
3:34 - Dustin Hoffman, prezentuje Best Actress in TV Series Drama. Dla mnie nie ma faworytki, ale wygrywa Clare Danes za Homeland. Dustin jest jakos na maksa opalony, porusza sie sztywno i jakos wyglada na chorego.
3:37 - niestety przerwa reklamowa.
3:42 - na scenie Emily Blunt prezentuje Bridesmaids. Wyglada oszalamiajaco.

3:43 - Tina Fey i laska z Glee, ta trenerka. Wreczaja nagrode za Best Actor Comedy TV Series. Niech wygra Hank Moody. A wygrywa Matt LeBlanc, za Episodes. Serial slaby, Matt tez, powinien ewentualnie dostac Leonard z BBT. Ech, chujnia.
3:46 - Bradley Cooper, majtki na calym swiecie spadaja.

Wrecza nagrode za supporting acctress w filmie. Wykladam laske na te kategorie, wygrywa jakas pani za role w Sluzacych. Przerwa na co? Na kuwa reklamy
3:54 - Reese Witherspoon przezentuje The Descendants, z Georgem Clooney - film zapowiada sie na cos fajnego i pewnie obejrze.
3:55 - Sidney Poitier - on jeszcze zyje, wow i jak sie trzyma ;). Standing ovation od calej sali. Wrecza nagrode dla Morgana Freemana za caloksztalt. Wow, to jest cos, pierwszy czarnoskory aktor, ktory wbil sie do elity Hollywood w pewnym sensie przekazuje paleczke jako najdostojniejszemu aktorowi tej samej rasy. Na scenie pojawia sie Hellen Mirren, ktora troche rozjasnila atmosfere, bo Sidney zrobil mocno wzruszajacy klimat i nawet Morganowi sie oczka zaszklily. Pokazuja najlepsze jeogo filmy, quite a career ;)
4:06 - po dlugiej mowie dziekczynnej Morgana upragniona przerwa na reklamy.
4:11 - Robert Downey Jr na scenie zapowiada film The Artist. Ja zasypiam juz piszac to zdanie. Obejrze jeszcze jedna nagrode i klade lapka na bok
4:12 - wiedza jak mnie obudzic - Angie na scenie. Prezentuje nagrode dla najlepszego pana rezysera. Da Georgowi Clooney, cos tak czuje. Nie wyczulbym obecnie nawet bezdomnego gdyby lezal kolo mnie, dlatego GG dostaje Martin Scorsese za film Hugo.
4:14 - Good Nigh and Good Luck. za 3 h wakey wakey eggs and bakey. Na koniec jeszcze Ricky ktory przedstawia Salme i Antonio, ktorzy to wygladaja naprawde dobrze - zwlaszcza Salma. Nagroda dla best tv series - comedy or musical. Wygrywa Modern Family, co mnie w sumie cieszy, mimo ze drugiego sezonu nie obejrzalem. Sofia Vergara wyglada naprawde naprawde. Naprawde. Az sie ozywilem

i przezylem to ze zaczely sie reklamy.
4:23 - po przerwie pojawia sie Michelle Pfeiffer. Zapowiada film War Horse Spielberga. Pewnie bulszit to bedzie. Michelle - niestety wlosy slabe.
4:24 - Mark Wahlberd i Jessica Biel. Masakra co reprezentuje soba Jessica. Nie moge sie doczekac moich dzisiejszych snow.

Zapowiadaja Best Actor in Movie Comedy. Ryan na moninacje!!!!!
4:25 - no i chuj, wygral jakis francuski czeslaw z filmu The Artist, coto za jakis badziew ten film jest. Kolo chwile pogadal i juz komerszial brejk. Podlaczylem lapka do pradu i chyba wytrwam jeszcze 30 minut do konca szoł
4:32 - Queen Latifah prezentuje film Sluzace. Bleeee
4:33 - Ricky na scenie zapowiada Colina, fajnie zazdrosci mu Oskara i powodzenia u kobiet i krytykow. Mowi wiec ze Colin jest rasista i bije niewinne slepe dzieci. Colin wchodzi, usmiecha sie, wyglada tak ze Poznan lezalby na plecach ;).

Odgryza sie Rickiemu a potem zapowiada Best Actress in Motion Picture. Wygrywa po raz 138 Meryl Streep!!! Ta pani jest ponadczasowa i po prostu niesamowita. Sala wstaje, owacje i naprawde emocjonalna reakcja Meryl, wzruszajacy spicz, really. Mowila tak dlugo ze az ja wygonili ze sceny.
4:39 - na scenie Jane Fonda. Nominacje dla best motion picture - comedy or musical. Jane wyglada tak ze musze zredefiniowac definicje MILF. To w sumie juz G(grandma)ILF. Figuranaprawde dobra, to ze fejs zrobiony to wiadome, ale tez niezla fryzura - szacun.

A ona ma fakin 74 lata! Potrzebuje jeszcze innej inspiracji przed snem, bo to sie moze zle skonczyc. Wygrywa film The Artist - jakas zena.
4:43 - ostatni komerszial brejk. Wytrwam!
4:47 - Ricky zapowiada Natalie Portman, a Ona w czerwonej sukni zastepuje juz w moich myslach wszystkie poprzednie 74 latki.

Zapowiada Best Actor in Motion Picture. Ryan nominowany, wygrywa George Cloney za The Descendants.
4:50 - reklamy. Kurwa zart. Juz nigdy nie bede robil sobie jaj z Polsatu.
4:54 - Harison Ford wrecza nagrode za Best Motion Picture Drama. Wygra Hugo, to wreczy nagrode Spielbergowi. A wygrywaja The Descendants. WTF? Mam kilka nowych filmow do obejrzenia zatem.
4:57 - koniec, Ricky mowi Good Night. To ja tez. Mam material na dobre sny. To beda udane 3 godziny :D
Ides of March
Wczoraj do snu obejrzalem:

Zapowiadany od dawna - tzn od kilku miesiecy - jako wybitny film Clooneya z genialna rola Ryana Goslinga, ktora to rola ma go wybic jeszcze bardziej do grona supergwiazdorow Hollywood. Oczekiwania byly spore i zatarlem dlonie z radosci ze w wypozyczalni sie pojawilo.
No i zaczyna sie akcja - Ryan gra specjaliste od PRu u kandydata na kandydata demokratow w wyborach prezydenckich. Facet jest liderem w sondazach, jest Georgem Clooneyem, ma do uzyskania oficjalna nominacje Partii Demokratycznej, a na przeszkodzie stoja jeszcze tylko prawybory w Ohio, w marcu - stad owe idy marcowe. Oryginalnie podczas Id marcowych zginelo sie Juliuszowi Cezarowi, ktoremu slawetnie pomogl w tym Brutus. Co oczytanej osobie od razu wskazuje, ze bedzie pokazane, ze polityka piekna nie jest i ze som kompromisy.
Ryan wyglada slicznie

gra dobrze i ma z kim grac, bo za partnerow ma Phillipa Seymoura Hoffmana oraz Paula Giamattiego - obaj sa szefami sztabow rywalizujacych kandydatow. Obaj sa brzydcy ale aktorami sa poteznymi.
Akcja jest, ale opisywac nie bede, bo dzieje sie w niej niewiele - tak naprawde pojawia sie raptem 4-5 faktow i dokladnie sa pokazane mechanizmy reagowania politykow i sztabow na kazdy z nich. I tyle. Podczas ogladania nieuchronnie dowiadujemy sie ze tak jak powiedzial Bismarck - ludzie nie powinni widzieć dwóch rzeczy: jak się robi kaszankę i jak się robi politykę.
Ocena - otoz tak, film dobrze zagrany, w klimacie i jak sie lubi sledzic kampanie w USA - to 9/10. Jak jednak ma sie polityke w dupie, to film spada na 5/10. Bo to fascynujacy film dla tych, co pamietaja jak sie rozwijala kampania Obamy i Clinton, jak walczyli w kazdym stanie o nominacje Demokratow - to bylo cos przez duze C i film w duzej mierze z tego czerpie. Ja to lubie i na filmie sie bawilem, niemniej to wylacznie film dla fanow. Dostanie pewnie jakies Oskary, bo gala finalowa bedzie wlasnie w okolicach Id Marcowych 2012 :)
Oceany
Wczoraj zaczalem, dzisiaj skonczylem. Ogladac filmy pod polskim tytulem: Ryzykowna Gra, a na swiecie znane jako Ocean’s 11, 12 i 13.

Na zdjeciu powyzej - ekipa.
Fabula jest znana chyba kazdemu - otoz pan o nazwisku Ocean, planuje skok na kasyno w czesci pierwszej, w czesci drugiej nie wiadomo co planuje, a w czesci trzeciej znowu skok na kasyno. Sa to filmy w stylu Parszywej 12, filmy meskie, bezpretensjonalne, z humorem i niewielkim sensem. Zalozenia sa proste, filmy rowniez.
Ocean 11 - film sympatyczny, z usmiechem sie oglada, fabula jakos sie sklada, panowie okradaja kasyno, ktorego wlascicielem jest badgaj, Andy Garcia. Film trwa dwie godziny, zajebisty pod wino czy drinka i luzne rozmowy w tle. 7/10
Ocean 12 - Garcia kontratakuje, ale przez pierwsza godzine nie wiadomo o co chodzi, potem sie nieco wyjasnia, ale niewiele, pojawia sie sliczna Catherine Zeta-Jones, akcja przenosi sie z Amsterdamu do Rzymu - ale sensu niewiele. Totalne dno to jak Julia Roberts udaje ze jest Julia Roberts. Zenada, film siega mułu. 2/10 i strata czasu
Ocean 13 - powrot do Vegas, badgajem jest Al Pacino. Film tak dretwy ze po 40 minutach wylaczylem.
Zaleta filmow jest duet Pitt - Clooney, ale to dla kobiet. Te ktore lubia Matta Damona - tez nie beda zawiedzione. Ale szczerze spodziewalem sie czegos wiecej od tej serii. Zaleglosc nadrobiona, ale do zapomnienia absolutnie
Filmowa sobota
Dwa filmy widzialem. Najpierw polecial film o niebanalnym tytule: Men who stare at goats

czyli po naszemu: Czlowiek ktory gapil sie na kozy. Przy okazji informacja dla pana co tlumaczyl: men to liczba mnoga od man, debilu jezykowy. Ech. No ale coz.
W filmie wystepuje:
Ewan McGregor - czyli Obi Wan

Jeff Bridges - swiezo upieczony oskarowiec

Kevin Spacey

oraz boski George Clooney

Dodatkowo moje bystre oko wylapalo pana Terminatora - Roberta Patricka

I wklejam te skriny tylko dlatego, aby udowodnic ze ten film ogladalem i obejrzalem do konca. To jest tak straszna kupa, ze autentycznie chcialem ja wylaczyc, ale okazalo sie ze zostalo 20 min do konca, wiec zmeczylem. Film z cyklu - spotkalo sie kilku fajnych gosci i nic z tego nie wyszlo. Koszmar, kaszana, 1/10, nic smiesznego. Pelna rozpacz. Nie polecam. Nawet nie chce mi sie opowiadac historii, bo jest debilna i niesmieszna i w ogole fakju filmie ze zmarnowales mi dwie godziny
Na poprawe polecial serial Leverage, ktory mial byc odkryciem, ale po 10 minutach wylaczylem zniesmaczony. Fakju serialu za zmarnowanie 10 minut i niespelnione nadzieje na bycie fajnym serialem.
Na poprawe poprawy polecial film Crossing Over

gral tutaj strasznie stary Harrison Ford, ktorego nie widzialem lata swietlne. I Ray Liotta, ktory o dziwo jeszcze sie nie zachlal i nie znarkotyzowal na smierc. I nic nie stracilem :). Film sie dzieje w ameryce, gdzie wszyscy chca sie tam dostac i pozostac i miec zielona karte. I luckie losy sie splataja, bla bla bla. Powiem tak - mimo cyckow jakiejs blond pieknosci (imdb says: Alice Eve)

ktora owe cycki pokazuje - poszedlem spac. Polecialo mi oko i filmu do konca nie obejrzalem. W zwiazku z czym otrzymuje zasluzone 1/10. Slaby, przekombinowany i kompletnie nie wciagajacy.
Tak oto wygladala moja filmowa sobota :)
Trzy filmy widzialem
I sie nie pochwalilem, ale teraz to zrobie. Doskonale wykorzystalem czas przerw serialowych na nastepujace dziela:
1. The Invention of Lying

film komedia z panem Rickim Gervais, znanym rowniez z prowadzenia ceremonii GG10 (jak sie nowe gadu-gadu ladnie odnajduje w tych okolicznosciach). Film calkiem zgrabny, opowiada o swiecie gdzie nie ma zadnego klamstwa i wszyscy mowia prawde. Priti hilariołs przez 30 minut, czlowiek oglada i opada szczeka z powodu tego jak duzo white lies opowiada sie na codzien, jak uprzejmosc zyciowa i towarzyska kaze powiedziec: nie, nie skules sie na imprezie, tylko odrobine przesadziles, albo: tak, widac ze schudlas. W filmie gra przytulny lachonik Jennifer Garner, ktorej nie kojarze znikad, ale ladna jest i dobrze sie prowadzi w filmie. Oraz garstka gosci ktorych twarze sie zna ale nie wiadomo skad, wiec oszczedze nazwisk. Fabuly tez nie zdradze, tylko powiem ze fajnie sie nabijaja ze spraw religii, aczkolwiek inteligentnie i umiejetnie, niewulgarnie, w sposob ktory lubie. Film na 6,5/10, pierwsza czesc 9/10, ale od 30tej minuty juz tylko 7/10, a potem 5/10.
2. It’s complicated

Film w ktorym po latach widzialem Stiwiego (hehe, ale imie) Martina, ktory uwaga uwaga, gra goscia o imieniu Adam ktory posiada Macbooka Pro 13”. Ha! Niestety Adam jest luzerem i cienkim gosciem, ktory na dodatek maze sie pol filmu i jest niezrownowazony psychicznie po ciezkim rozwodzie. Kompletnie rozny niz ja. Ale oczywiscie oto skrinik z maczkiem:

to sprzet Adama. W filmie gra rowniez boska Meryl Streep, ktora jest genialna aktorka, tutaj bardzo fajna notka mojego ulubienca Billa Simmonsa na temat jej grejtnes.

to sprzet Meryl - 15” Macbook Pro, ino poprzednia generacja. Jej bylym mezem jest Alec Baldwin - dla mnie odkrycie aktorskie tego filmu, gdyz goscia kiedys nie lubilem mocno, a to juz drugi film pod rzad w jakim mi przypadl do gustu - poprzedni to “dziewczyna mojego przyjaciela”. Alec sie nieladnie zestarzal, przytylo mu sie, ale dzieki temu zyskal vis comica a nie tylko piekne lico. Oto sprzet Aleca:

Fabula jest skierowana do kobiet, ale jakos tez mnie sie milo ogladalo (nie z powodu Adama ofkors). Meryl gra silne swoje, Alec zaskakuje. Fabula jest o malzenstwie co po latach i po rozwodzie sie jakos tak cosik tam budzi miedzy nimi. I tak sie budzi i gasnie przez godzine czterdziesci i nudno nie jest. Tylko koniec jakis taki zawieszony. Z minusow - wkurwiajace dzieci, takie slodkie ze na ich widok mi noz z szuflady w kuchni wyskakiwal. No i przyjaciolki filmowe Meryl - sztuczne na maksa. Jeden z zalozenia niby fajny mlody babon - jakos dla mnie nieladny. Film na 7/10, taki cieply, mimo ze zyciowy. Do ogladania w parach, nie łosobno. Meryl byla za to nominowana do GG10 jako best actress, ale nie wygrala, bo przegrala ze soba w roli Julie & Julia. This is grejtnes, prawda?
Ps. film robiony przez pania Nancy Meyers, zrobila tez Lepiej Pozno niz Pozniej, gdzie grala Diane Keaton, zrobiona na mlodke, co sie prowadzala z Keanu Reevesem i gdzie kazdy mial wierzyc ze Neo chcialby prowadzac sie z Keaton, skoro ma do wyboru Amande Peet w kwiecie wieku. Amanda wyglada tak:

Jedyne co tlumaczylo Neo, to ze Amande obstawial Jack Nicholson, and you don’t wanna mess with Jack :). Wiec jesli komus pasowalo LPnP to Complicated ma 9/10
3. Up in the air

Film z Georgem Clooney, ktorego uwielbiam po prostu. Nie wiem za co, glownie za urode i spojrzenie, za ktore moglbym usmazyc mu schabowego (w jakims filmie taki tekst dostal w dialogu i mi utkwilo). Ten facet bedzie sie pieknie starzal jak Sean Connery. Film o gosciu ktory nie umie sie zaangazowac i w zwiazku z tym caly czas lata po USA, zbiera mile i jak juz doleci, to zawodowo zwalnia ludzi z pracy. I wiaze sie w romans z jakims przecietnym babonem, ktory jest tak malo sexy, ze przepasc miedzy nimi jest tak duza jak wielki kanion. I nawet mi sie nie chce guglac czy bingowac tej laski, to juz wam wiele powie. I co zabawne, ten film nie rzuca na kolana, bo zaczyna sie i konczy sie tak samo, posrodku cos sie dzieje, ale suma sumarum film o niczym, a byl nominowany za best scenarusz w GG10. Podejrzewam ze to dlatego, ze opowiada o problemach zwyklych amerykanow, zwolnieniach i rozpaczy ludzkiej. Ot tak milo widziec ze ktos rozumie biedna klase robotnicza w stanach, ze jest ciezko. Chuj ze w bagdadzie zle, my tu prace tracim, o! Jak ktos lubi Dzordza jak ja to 7/10, jak nie to szerokim lukiem omijac.
Z ciekawostek Dropsa - Vern Schillinger z serialu Oz pojawil sie w jednej scence. Ten aktor ma tak charakterystyczna fizys, ze do konca zycia zapamietam go jako sadystycznego aryjskiego gwalciciela z wiezienia Oz i jak w tej scenie opowiada o swoich malych dzieciach i ma lzy w oczach, to chcialem powiedziec: die mutherfucker, die!
i tym optymistycznym zawolaniem zegnam ozieble w Blue Monday


