Swietna scena, szkoda ze pozostale 110 minut filmu bylo zmarnowane. Slaba popluczyna po Snatchu, Guy Ritchie probuje odzyskac forme, ale jeszcze mu nie wyszlo. Filmu nie polecam, daje 5/10, nie zasluguje na osobna recke - dlatego ze chcialem aby byl dobry, ale zawiodl mnie kompletnie
Gerald Butler & Thandie Newton in Rocknrolla (2008) by Guy Ritchie
To elementarne Watsonie
Fajny film wczoraj widzialem:

I z gory mowie ze film mnie sie podobal. Bylo to podejscie praktycznie na pewniaka, bo slyszalem duzo dobrego na temat tego filmu i jedno co wiedzialem, to ze nie nalezy spodziewac sie takiego pana:

ale takiego:

Nie wiem jak dla was, ale dla mnie to argument za. Panem rezyserem jest Guy Ritchie, znany w moic kregach ze Snatcha i Lock Stock and Two Smoking Barrells oraz z tego ze bzykal sie w zwiazku malzenskim z Madonna. Sherlocka gra jeden z moich ulubiencow wszechczasow, Robert Downey Jr, aktor ktory uwodzi mnie literalnie swoja uroda, szelmowskim spojrzeniem, uzaleznianiami od narkotykow, alkoholu i pieknych kobiet. Jest jedynym mi znanym przypadkiem, kiedy mainstreamowy serial (Ally McBeal) musial zostac na kolanie gruntownie zmieniony, bo Robert sie nachlal i trafil do wieznia, co zmusilo Ally do poszukiwania menczizny swojego zycia po raz kolejny.
Watsona gra Jude Law, troszku do się niepodobien:

ale dalej ladny. Bo Jude jest po prostu ladnym facetem, niestety rowniez go bardzo lubie, zwlaszcza za film Closer, ktory jest w mojej top20 filmow ever. Czyli od strony meskiej film jest dobrze odsadzony, dodam do tego w roli badgaja kolesia Marka Stronga, ktorego przez caly film bralem za Andiego Garcie, to nikt nie powinien miec problemu aby wyciagnac zenska czesc widowni na widownie.
Lachonik filmowy niestety jest slaby, ale przeciez nie oglada sie filmow dla babeczek, tylko dla fabuly. Z kronikarskiego obowiazku powiem ze sie nazywa Rachel McAdams i kiedys grala w filmie “Wedding Crashers” i wyglada tak:

jak widac - yy.
No i ok, film dzieje sie w XIX wiecznym Londku Zdroju, jest klimatycznie. Brudno, ponuro, swietnie zostalo to nakrecone, kolory sa bardzo wyprane, takie plaskie. Dzieki temu pokazane jest samym obrazem, ze nie poruszamy sie w otoczeniu romantycznych dziewic. Ksiazek o Sherlocku nie czytalem, bo kryminaly mnie nudza, ale filmowy Szerlok z ksiazkowym ma tyle wspolnego co ja z Malyszem - wspolne imie. Ujmujac pokrotce - jest to Robert w wersji prywatnej polaczony z Bradem Pittem ze Snatcha oraz z Jasonem Stathamem z owego Snatcha. Zycie wypisane na twarzy, inteligentny, dba o detale i nie dba o konwenanse. Piekny umysl. Watson - rola drugoplanowa, ale dobrze zagrana, taki sztywny byly wojskowy. Robert i Jude widac ze poza planem pare flaszek zrobili, bo na ekranie czuja sie komfortowo ze soba.
Widac reke Guya w tym, ze montaz jest na wskros nowoczesny, szybkie ujecia, zero nudy. Trzy razy powtorzona maniera: pokaze w slow motion i wytlumacze slowami aktora to, co za chwile puszcze w normalnym tempie. Robi wrazenie. Klisza - Szerlok walczy w ringu, tak jak Pitt w Snatchu - troszke zapozyczen widac.
O fabule ani slowa, bo kto oglada filmy dla fabuly, wiadomo ze dla babeczek. Ale ten poboczny element filmu rowniez daje rade. Ani razu nie zerknalem na zegarek, mimo ze mial Malysz zaraz skakac.
Ocena filmu: 8/10, w kategoriach filmu rozrywkowego 8,5/10. Powinien byc Szerlok 2. Nie spodziewalbym sie ze film o XIXwiecznym Londynie mnie wciagnie. Wersji extended edition z komentarzami rezysera bym nie wciagnal, ale DVD na poleczke tak. Byloby 9/10, ale pol punktu odjalem za brak babeczki oraz za wycieranie sobie geby prawdziwym Sherlockiem Holmesem - ktorego legenda zostala brutalnie tutaj zamordowana.

