Grupowo
Ubiegly tydzien spedzilem za granica bawiac sie na nartach, wieczorami biorac laptopa na kolana i ogladajac relaksacyjne filmy. Nie ogladalem niczego trudnego, bo mialem wylozone na problemy tego swiata.
Obejrzalem zatem:
- 40 days and 40 nights (2002)

Koles, ktory ma branie u lasek, aby wyleczyc sie z obsesji pokrywania swoich problemow uczuciowych zaliczaniem kolejnych kobiet (zostal rzucony przez jedna ktora kochal), postanawia zrobic post. I przez 40 dób nie uprawiac seksu, nawet na wlasna reke. I poznaje dziewczyne, ktorej nie moze dotknac nawet, bo se obiecal. Fabula brzmi durnowato, ale przyjemnie sie ogladalo. Ocena 5/10, plus jeden punkt za te pania:

Shannyn Sossamon sie zwie - i nie zagrala w niczym innym. Ale miala piekne oczy i super wlosy i w duzej mierze ogladalem dla niej. W tle smieszny klimat dotcomow (koles pracuje w takiej wlasnie firmie), delikatny luz i w ogole zero wysilku intelektualnego. Idealny odmozdzacz romantyczny. W tle Maggie Gyllenhaal ktora lubie, wiec tez uzasadnia punkt i finalne 6/10.
- New in Town (2009)

Bizneswoman z Miami trafia do zimnej Minnesoty by zamknac fabryke i zwolnic dobrych ludzi. Przy okazji spotyka milosc swojego zycia, orientuje sie ze tak naprawde na chuj jej kariera, skoro marzeniem wszystkich kobiet jest tak naprawde slub i facet i dzieci. To zabiera okolo 90 minut i oglada sie zadziwiajaco sprawnie dobrze. Renee wyglada slabo:

partneruje jej Harry Connick Jr, ktorgo kojarz tylko jako muzyka. Dodatkowo zabawnie gruby JK Simmons

i ocena o dziwo 6/10
- Accidental Husband (2008)

urocza komedyjka o kobiecie, ktora mowi jako uznany ekspert od zwiazkow, ze nie jest wazne by znalezc True Love, tylko Right Love. Jest pelna rezerwy, stonowana - Uma Thurman (Kill Bill i Pulp Fiction stonowana, yep) i jest narzeczona Colina Firtha. A poznaje tego drugiego:

ktorego roboczo nazywam grubszym bratem Roberta Downey Jr - a zwie sie Jeffrey Dean Morgan. I oczywiscie wygrywa z babonem, ktory z bizneswoman, niezaleznej w finalnej scenie staje sie kobieta w ciazy, planujaca zycie u boku niebanalnego mezczyzny. O dziwo 6/10. Colina malo tutaj i ogolem jest slaby.
- No Reservations (2007)

Film z Kasia, ktora gra spieta szefowa kuchni bez zycia towarzyskiego, ktora spotyka kucharza niebanalnego. W tle musi opiekowac sie corka swojej siostry, ktora zmarla w wypadku. Okazuje sie ze w trakcie filmu jej zycie pelnej sukcecow kobiety biznesu do niczego sie nie nadaje, bo liczy sie posiadanie faceta i zycie osobiste. Film o dziwo dobrze sie oglada (cholera, cos czuje ze sie powtarzam w reckach :D ) i zasluguje na 6/10. Aaron Eckhart - swietna rola. Catherine - wyglada slicznie. Bardzo zaluje ze nigdy nie pokazuje swojego slicznego ciala.
- The Descendants (2011)

Pelna recka u Miski. Mi sie nie podobalo sie, slabe w chuy, nudne, mialkie i nie wciaglo mnie. 4/10 i to maks. Nudzilem sie. Na plus:

Dziwka Trixy z Californication oraz koles zabojca z pierwszego Screama. Ma sie to oczko do dziwnych postaci ;)
Probowalem obejrzec, ale odpadlem:
- The Mexican (2001) - slabe naprawde, po 30 minutach cancel. Julia i Brad nie pomogli
- Over Her Dead Body (2008) - wytrwalem 14 minut. Nie polecam
- Cashback (2006) - a to nawet nie wiem po co mialem, ale 9 minut i off
Obejrzalem jeszcze jeden film, ale on jest tak zajebisty ze walne osobna notke jak bede mial wene. Ogolem filmowo nie stracilem czasu - wiem juz teraz ze w zyciu najwazniejsze jest znalezienie biznewoman, oczarowac ja niebanalnoscia, odwiesc ja od robienia kariery, bzyknac ja i zrobic dziecko.
I zyc dlugo i szczesliwie wydajac polowe kasy na wychowywanie potomka :)
Oceany
Wczoraj zaczalem, dzisiaj skonczylem. Ogladac filmy pod polskim tytulem: Ryzykowna Gra, a na swiecie znane jako Ocean’s 11, 12 i 13.

Na zdjeciu powyzej - ekipa.
Fabula jest znana chyba kazdemu - otoz pan o nazwisku Ocean, planuje skok na kasyno w czesci pierwszej, w czesci drugiej nie wiadomo co planuje, a w czesci trzeciej znowu skok na kasyno. Sa to filmy w stylu Parszywej 12, filmy meskie, bezpretensjonalne, z humorem i niewielkim sensem. Zalozenia sa proste, filmy rowniez.
Ocean 11 - film sympatyczny, z usmiechem sie oglada, fabula jakos sie sklada, panowie okradaja kasyno, ktorego wlascicielem jest badgaj, Andy Garcia. Film trwa dwie godziny, zajebisty pod wino czy drinka i luzne rozmowy w tle. 7/10
Ocean 12 - Garcia kontratakuje, ale przez pierwsza godzine nie wiadomo o co chodzi, potem sie nieco wyjasnia, ale niewiele, pojawia sie sliczna Catherine Zeta-Jones, akcja przenosi sie z Amsterdamu do Rzymu - ale sensu niewiele. Totalne dno to jak Julia Roberts udaje ze jest Julia Roberts. Zenada, film siega mułu. 2/10 i strata czasu
Ocean 13 - powrot do Vegas, badgajem jest Al Pacino. Film tak dretwy ze po 40 minutach wylaczylem.
Zaleta filmow jest duet Pitt - Clooney, ale to dla kobiet. Te ktore lubia Matta Damona - tez nie beda zawiedzione. Ale szczerze spodziewalem sie czegos wiecej od tej serii. Zaleglosc nadrobiona, ale do zapomnienia absolutnie
Eat Pray Love
Minal miesiac, ale obejrzalem w koncu:

I najpierw maly opis z Wiki:
Chick flick is a slang term, often used pejoratively, for a film mainly dealing with female characters and designed to appeal to a female target audience. Although many types of films may be directed toward the female gender, “chick flick” is typically used only in reference to films that are heavy with emotion or contain themes that are relationship-based (although not necessarily romantic as many other themes may be present).
EPL jest kwintesencja chick flicka w moim rozumieniu. Nie przypominam sobie bardziej kobiecego filmu w ciagu ostatnich lat (ktory obejrzalem). Akcja jest calkiem interesujaca. Kobieta, Julia Roberts, jest dziennikarka i tkwi w malzenstwie ktore nie daje jej szczescia i pewnego wieczoru podejmuje decyzje:

aby skonczyc z tym zyciem, rozwiesc sie i ruszyc do Wloch, Indii i na Bali w celu poszukiwania sensu zycia. Samo to juz brzmi pretensjonalnie, prawda? Ale wytlumaczone dobrze. No i pani jedzie sobie w te trzy miejsca, spotyka osoby, ktore znacza w jej zyciu duzo, pomagaja jej w odrodzeniu sie wewnetrznym i umiejetnosci nawiazywania relacji.
Na koncu drogi czeka na nia:

pan Javier Bardem, dla mnie miesko i cielecinka wszechczasow (mimo zem hetero i masaz ktory wczoraj mialem zaklocal mi fakt ze robil to pan, nie pani). Po drobnych komplikacjach oczywiscie Julia i Javier staja sie JJ.
I teraz uwagi generalne:
- pieknie nakrecony film, za zdjecia od razu kamerzysta powinien dostac 5 pky do charyzmy. Zwlaszcza Rzym jest nakrecony przegenialnie. Absolutnie oddane piekno Wloch
- scena we Wloszech jak Julia je spaghetti pod jakaz muzyke z opery - tak piekna i tak zmyslowa, ze az sobie rewindnąłem. Moze wylapie na yt i wkleje zaraz - no po prostu sliczne
- Julia Roberts mimo ze nie jest moija ulubienica to w tym filmie potwierdza to, ze raczej lubie filmy z jej udzialem. Ma juz taka pozycje, ze robi filmy raczej dobre i dobre plus, wiec nie ma gniotow. I ok, po latach przyznam - ma przesliczny usmiech. I ten film jest jej calkowicie
Film jest dobry, momentami bardzo dobry. Zadaje bardzo wazne pytania, nie pozostawia z latwymi odpowiedziami, kaze sie zastanowic: a czy ja mialbym/mialabym taka odwage jak Julia?
Ocena: 9/10 - ze wzgledu na moj nastroj. Tak bez bonusow - 7/10. Ja lubie takie filmy, wiec jestem nieobiektywny, jak ktos nie lubi emocji to po 20 minutach pusci pawia, otworzy browca i wylaczy film. Ja polecam, znak jakosci Rzepki.
Ps. plus za muzyke w tle. Przyciaga uwage i jest dobrym towarzyszem dla ekranu.
EDIT: cytat filmu: “Once your chances turn into regrets - it’s too late”

