Trespass
Bedac w kinie na Szpiegu zobaczylem trailer tego filmu:

ktory spowodowal, ze mialem ochote na obejrzenie tego filmu. Ostrzezeniem dla mnie byl tylko fakt, ze jest kategoria robienia mistrzowskich trailerow do gownianych filmow oraz to, ze nie pamietam dobrego filmu z Nicolasem Cage.
Oba te powyzsze okazaly sie sluszne, gdyz Trespass to jedna z wiekszych kup jakie widzialem ostatnio, zaczyna sie bez polotu, potem jest slabo, potem jeszcze gorzej az finalnie chce sie cofnac czas.
Akcja to proste: grupa zloczyncow napada na bogate malzenstwo, kaza mezu otworzyc sejf gdzie sa diamenty, grozac ze zabija zone. A maz mowi co chwile ze nie otworzy bo go zabija potem. Wiec groza za zabija go wczesniej, ale nie zabijaja, wiec groza ze zabija zone i corke. Ale nie robia tego, tylko groza. Wiec robi sie trudno z czasem, emocje po stronie napastnikow narastaja, dzieki czemu napadnieci maja czas aby cos wykombinowac po swojej stronie. Finalnie jest to banalnie smieszne, bo powinni odciac Cage’owi jeden palec i tak by otworzyl sejf, a nie krzyczec na niego.
Sejf w koncu sie otwiera, nic w nim nie ma. Napadajacy co smieszne zabijaja sie nawzajem praktycznie, a jednego finalnie zalatwia Cage nail-gunem a potem szczelem z pistoletu. Slabe to i nudne i pisze te notke tylko w formie ostrzezenia - nie idzcie na ten film do kina, oszczedzcie sobie trudu, nadziei na dobry film i kasy. Poza tym Nicole wyglada slabo:

nie ma zadnych cyckow na ekranie, ani jednego efektownego zdania, starcia albo sceny zapadajacej w pamiec. Apple tylko profilaktycznie obstawilo ten film swoim sprzetem:

i chyba po tym jak uslyszeli ze film zadebiutowal w 10 kinach w USA a potem poszedl straight to dvd, pozalowali swojej decyzji.
Film na 2/10, poczatkoeo 4, ale bardzo krotko. Ogladac na wypadek bezsennej nocy, szybki sen gwarantowany.
Just Go With It
czyli po naszemu Zona na niby:

Zoną na niby jest Jennifer Aniston, a jej fikcyjnym mezem jest jeden z moich ulubiencow - Adam Sandler. Film od razu mowie - podobal mi sie, bo ja lubie jego poczucie humoru.
Fabula: AS gra faceta skrzywdzonego przez kobiete, ktory obiecuje sobie ze nigdy nie da sie wiecej dotknac, wiec chowa sie za fikcyjna obraczke, udaje ze jest w zwiazku. Obraczke traktuje jako wabik na panny, bierze je na jednonocny warsztat a potem “wraca do zony” albo pozwala jej odkryc obraczke. Dzieki czemu ma whole package bez zbednego bagazu emocjonalnego. Do momentu kiedy poznaje te panne:

jest zadowolony ze swego zycia. Pani nazywa sie Brooklyn Decker, z bliska wyglada tak:

i trafia na moj radar. Niewatpliwie warto sledzic postepy aktorskie tej pani. No i ona odkrywa obraczke, porzuca Adama a on chce ja odzyskac. Wiec wynajmuje swoja asystentke Jennifer Aniston, aby grala jego zone. JA wyglada srednio:

wiec Adam funduje jej upgrade, jak Xzibit w Pimp My Ride, wiec efekt jest naprawde niezly:

Panna mloda, sluchajaca Nsync, nie daje sie zbic z tropu, chce poznac tez dzieci, wiec Adam oplaca dzieci Jenny aby graly jego bachorki. Potem trafia sie jeszcze wspolny wyjazd na Hawaje, gdzie dopiero film sie rozkreca - kilka razy sie serdecznie posmialem, sa sceny-gagi i ogolem wszystko sprowadza sie do tego, ze tak dobrze udaja te malzenstwo, ze az finalnie sie w sobie zakochuja.
Film jest nieco przydlugi, bo trwa 1:50 h, co jest ewidentnym przedluzaczem. No ale pojawila sie tez Nicole Kidman, ktora niestety zle wyglada:

no ale sceny z nia sa tez jednymi z fajniejszych w filmie.
Jest to komedyjka poprawiajaca nastroj, nic specjalnego. Dla fanow Adama Sandlera oraz ktorejkolwiek z pan. Ja daje silne 6-7/10. Czasu nie stracilem, ale tez na szczescie nie bylem na tym w kinie. Ot kolejny film do obejrzenia - za pol roku nie bede pamietal o co kaman bylo.
PS. W pojedynku niedzielnym - wygrala Angelina Jolie. Zdecydowanie.
Kiedys uwielbialem ten kawalek. Moge powiedziec ze to budzi taka tone wspomnien, ze az nie wiem czy ogladac do konca czy wylaczyc w polowie.
Robbi Williams & Nicole Kidman:”Somethin’ stupid” (via AlexanderAsk)
Source: youtube.com

