Oceany
Wczoraj zaczalem, dzisiaj skonczylem. Ogladac filmy pod polskim tytulem: Ryzykowna Gra, a na swiecie znane jako Ocean’s 11, 12 i 13.

Na zdjeciu powyzej - ekipa.
Fabula jest znana chyba kazdemu - otoz pan o nazwisku Ocean, planuje skok na kasyno w czesci pierwszej, w czesci drugiej nie wiadomo co planuje, a w czesci trzeciej znowu skok na kasyno. Sa to filmy w stylu Parszywej 12, filmy meskie, bezpretensjonalne, z humorem i niewielkim sensem. Zalozenia sa proste, filmy rowniez.
Ocean 11 - film sympatyczny, z usmiechem sie oglada, fabula jakos sie sklada, panowie okradaja kasyno, ktorego wlascicielem jest badgaj, Andy Garcia. Film trwa dwie godziny, zajebisty pod wino czy drinka i luzne rozmowy w tle. 7/10
Ocean 12 - Garcia kontratakuje, ale przez pierwsza godzine nie wiadomo o co chodzi, potem sie nieco wyjasnia, ale niewiele, pojawia sie sliczna Catherine Zeta-Jones, akcja przenosi sie z Amsterdamu do Rzymu - ale sensu niewiele. Totalne dno to jak Julia Roberts udaje ze jest Julia Roberts. Zenada, film siega mułu. 2/10 i strata czasu
Ocean 13 - powrot do Vegas, badgajem jest Al Pacino. Film tak dretwy ze po 40 minutach wylaczylem.
Zaleta filmow jest duet Pitt - Clooney, ale to dla kobiet. Te ktore lubia Matta Damona - tez nie beda zawiedzione. Ale szczerze spodziewalem sie czegos wiecej od tej serii. Zaleglosc nadrobiona, ale do zapomnienia absolutnie

