Lasagne ze szpinakiem
Dawien dawno nie pisalem nic o tym co gotuje, bo nie mialo to sensu. Po co opisywac ze sie pieklo frytki w piekarniku albo ze nie wyszlo mi ugotowanie zamrozonych kopytek. Generalnie weny nie bylo a jak cos juz robilem to nie bylo szalu. Wiec tym bardziej sie ciesze ze wracam na szlak dla zawodowcow ;)
Do potrawy z tytulu mialem kilka podejsc juz, a za kazdym razem czegos brakowalo. Generalnie wchodzilo do srodka, ale szalu nie bylo i nie czulem satysfakcji kucharskiej. Wczoraj zrobilem to na impreze, juz nie liczac sie z tym ze wyjdzie, wiec olalem fotografowanie, niemniej mam nadzieje ze to nie przeszkodzi w odbiorze ;)
W sieci jest tona przepisow na lazanie, w wiekszosci jest to samo (sos beszamelowy - bleee i/lub - obgotuj platy makaronu aby nie byly twarde - stupid). To co ponizej to jest moj prywatny na krwi wlasnej i zoladku przepis, z drobna porada Szy
Po pierwsze - skladniki:
- 600 gram (nie mniej) szpinaku w lisciach. Proponuje Froste lub Bonduelle (Bondu ma 400 gram opakowanie, ale mozna tylko czesc wrzucic). Absolutnie nie bawimy sie w miazge szpinakowa albo szpinak w sosie smietanowym. Tylko szpinak lisciasty, z okazji tego ze wiosna - zamrozony. Jak ktos ma swiezy i umie go obrobic - prosze bardzo.
- 250 gram sera plesniowego typu lazur, albo inne blue. Ma smierdziec. Im bardziej smierdzi, tym bardziej go kochamy
- 2 opakowania mozarelli (czyli 250 gram), pol albo male opakowanie ricotty (potrzebne ok 150 gram)
- smietana 12% pol litra
- ser zolty starty
- glowka czosnku, jedna cebulka
Zaczynamy akcje
- podsmazamy drobno pokrojony czosnek i cebulke, jak sie podrumienia wrzucamy uprzednio rozmrozony szpinak
- jak sie zrobi na zielonomi to wrzucamy smierdzioszka
- pyrka z 5 minut, miesza sie i przechodzi soba, dorzucamy ricotte, ktora w piekny sposob spulchnia mase i jest bialo zielono - jakby zolnierze Allaha szli na dzihad
W tym momencie zdejmujemy z kuchenki i zaczynamy rozgrzewac piekarnik - 180 stopni.
- na dnie polewamy oliwa/olejem/maslem - aby nie przywarlo. Kladziemy pierwsza warstwe platow NIEOBGOTOWANYCH lazani
- na to waska warstwa szpinaku
- lasagne
- szpinak
- lasagne
- szpinak
- lasagne
- na 3 warstwy szpinaku (dlatego powinnobyc go duzo, stad 600 gram a nie 300) kladziemy jedna warstwe mozarelli- kroimy w plastry i ukladamy na platach makaronu
I wyglada to nieco jak tak:

(podpowiedz - lasagne w prawej czesci ekranu)
- na mozarelle finalne platy lazanii
- rozsmarowujemy smietane na tym
- na to drobno starty ser, ktorego jakosc starcia decyduje o smaku potrawy, prawda Darek :)?
- posypujemy przyprawami - ja pieprzem
O dziwo dla mnie - zapomnialem to wszystko zabic sola, ktorej zapomnialem dodac. Co chyba mialo wplyw na smak. Pozwolilem piec sie temu przez okolo 20 - 30 minut - na tak zwany wech to wyszlo i wyciagnalem z piekarnika.
Bylo absolutnie pyszne, od dawien dawna nie mialem potrawy do ktorej nie mialbym uwag. Jedynie co mam do tej lazanii, to ze miala za duzo kalorii oraz ze zjadlem dwie porcje. Zostalem pochwalony nawet przez Marte, ktora byla zwolennikiem beszamelu i powiedziala ze go nie brakuje.
Czas robienia - okolo 1h 10 min z pieczeniem. Koszt - okolo 60 pln n 4 osoby, co jest totalnie nic nie znaczaca kwota. Polecam szczerze i sam sobie przybijam hajfajwa za wytrwalosc ;)
Ps. dziekuje za towarzystwo.
Ostatni wieczor urlopu in progress.
Przypadkowo poznana na plazy lokalna panna ktora totalnie chciala wiele ale ja odmowilem bo jestem katolikiem
- Ty zawsze nadrabiasz z laskami wszystko gadka…
- Nadrabiasz kurwa co?
- Ups… moze porozmawiajmy o pogodzie, he he
Piosenka o Adamie - spiewana na Jarmarku Jakubowym. Panie w wieku dosc zaawansowanym opiewaja styl i jakosc pocalunkow pana o tym imieniu. Nie pozostaje mi nic oprocz wklejenia drugiej czesci piosenki, przez pierwsza czesc bowiem umieralismy z Marta ze smiechu. Enjoy
Jarmark Jakubowy w Szczecinie to doroczna impreza w formie odpustu koscielnego + rozrywki dla ducha i ciala. Klimaty wiejsko, swojsko, polsko, katolickie. Jest wszystko co trzeba - sery, miody, miesiwa, sa cudowne koraliki, medaliki, ozdobki na szyje i rece, sa gorale polscy, jest obowiazkowa wizyta zaprzyjaznionych peruwianskich Indian, piwa pasteryzowane i jak najbardziej nie, sa aniolki, rzezby lokalnych artystow - okolo 150 stoisk.
Poczatkowo patrzylem na to z szyderczym usmiechem, ale szybko zalapalem klimat, wydalem tone siana na sery owcze, kozie, chleby zytnie i orkiszowe itd. Posluchalem muzyki ludowej, przypadkowo powiedzialem “kurwa” pod katedra szczecinska i se poszlem. Marcie dziekuje za towarzycho :D.
Polecam! Znak jakosci Rzepki


