Rzepka

  • Random
  • Archive
  • RSS
  • Spytaj Rzepke

Black Snake Moan

Obejrzalem polecany mi film z 2006 roku:

Recka wyjatkowo bedzie krotka, bo niewiele moge powiedziec o filmie. Zapowiadal sie dobrze, trailer robil wrazenie, w obsadzie zdzirowata na maksa Christina Ricci (pokazuje cycki), stary dobry Samuel L. Jackson oraz up and coming Justin T. Czyli niezly miks. 

Okazalo sie jednakowoz ze to nieco nudna, klimatycznie nakrecona, ale jednak kupa. Nie wciagnalem sie, wspologladaczka tez nie (moze mielismy nieco tematow to catch up), jedyne co ruszylo to tekst pani w barze do SLJ:

  • Oh, Laz, I know you’re hurtin’. But you should know more than me, ain’t no better cure for the blues than some good pussy. 

oraz tytulowe ujecie:


z Christina w na czele. Ktora to w tym filmie wyglada jak totalna sucz, kazdy kto lubi taki typ, to ma spory material do mentalnej masturbacji. Ja mimo ze nie przepadam (tia, jasne), to i tak patrzylem z duza sympatia.

Prawdziwym skarbem w filmie jest za to muzyka - cudowny blues, nie tylko dla koneserow. Wlasnie sobie slucham OST, robi tez wrazenie bez obrazu. A moze nawet lepiej ze go nie ma, bo calosc oceniam na 3/10 - po jednym za SLJ, Christine i muzyke. Moze zabraklo cierpliwosci, moze podejscia, nie wiem. Nie wczulem sie i nie potrafie polecic.

PS. Justin w tym filmie gra tak jak ja podczas wizyty u stomatologa mowiac ze myje zeby 2 minuty rano i wieczor. Czyli naprawde nieprzekonywujaco.

    • #Black Snake Moan
    • #Christina Ricci
    • #Samuel L. Jackson
    • #film
    • #recenzja
  • 3 months ago
  • 3
  • Comments
  • Permalink
  • Share
    Tweet

A very Harold & Kumar 3D Christmas

Dzisiaj bylem swiadkiem zamordowania pieknego cyklu komedii:

Dwie pierwsze czesci: H&K go to White Castle oraz Guantanamo Bay - to klasyki, jest kilka epickich scen, do ktorych uwielbiam wracac, sa w mojej pamieci oraz w ulubionych na moim koncie na YT. Obie postacie sa charakterystyczne, co wazne, jeden z nich wynalazl 15 lat temu okreslenie MILF grajac w American Pie 1. Jak widac - jestem emocjonalnie zwiazany z tym tytulem. Stad jak kilka miesiecy temu dowiedzialem sie ze jest czesc czecia, to sie mega ucieszylem.

Az do dzisiaj, kiedy obejrzalem te 81 minut filmu (fabula tak slaba, ze wystarczylo na 81 minut, powtorze, nie dociagneli nawet do poltorej godziny) to poczulem ogromny wewnetrzny smutek i jak rzadko, chcialem cofnac czas. Tego sie nie robi, nie bierze sie miliona dolarow za uczestnictwo w takim chlamie - kolesie graja w filmach, serialach - nie potrzebuja mordowac na moich oczach swojego dorobku. Od tej pory jak bede ogladal jedynke lub dwojke, to bede pamietal o marnym koncu. To tak jak patrze na Brigitte Bardot - na zdjecia z lat 60tych: nigdy mnie nie podniecala, bo widze jak strasznie zle sie postarzala i jakim freakiem jest. Wiec obawiam sie ze to samo moze stac sie z H&K.

Przez caly film usmiechnalem sie pol raza - naprawde, tak z przymusu. Nie pomaga obecnosc Dannego Trejo w roli ojca zony Harolda. Nawet Kumar ma tylko jedna zajebista koszulke, a w poprzednich zawsze bylo wiecej. Tutaj mozna kupic wspomniane t-shirty, niestety nie wszystkie.

Ocena: 2/10, za postaci. Karna ocena za morderstwo: 5 pkt. Ocena -3/10. Tego filmu nie ma, nie bylo i nie bedzie i zabraniam o nim wspominac w mojej obecnosci.

    • #Harold & Kumar
    • #A very Harold & Kumar 3D Christmas
    • #Harold
    • #Kumar
    • #film
    • #recenzja
    • #Danny Trejo
  • 3 months ago
  • 4
  • Comments
  • Permalink
  • Share
    Tweet

Chick Flick Movie Night

Lazac sobie po IMDB trafilem na liste 55 chick flicks of all time. Mowie sobie - ostatnie proby przerzucenia sie na kino ambitne powiodly sie tak sobie, czas na niewymagajace myslenia filmy. Wiec na szybko wybralem 3 z listy i zapuscilem sobie w niedzielne popoludnie i wieczor.

Zalozenie bylo proste - mam cole zero, 150 g slonecznika (500kcal/100g), pol kilo mandarynek, kocyk i caly wieczor dla siebie. Przygotowalem tez chusteczki na wypadek lez wzruszenia oraz tez otworzylem sie na problemy ludzi. Na poczatek polecial film “What’s your number”:

Film wybralem dla Anny Faris, ktora bardzo lubie - ma little slutty wyglad, niezla mimike, jest hot i w ogole. Fabula jest calkiem prosta: panna orientuje sie ze ma 19 facetow na koncie, czyta artykul w Marie Claire ze avg to 10,5 mezczyzny w zyciu, a jak sie przekroczy 20, to 96% kobiet nie ma szans na malzenstwo. Slubuje wiec sobie i przyjaciolkom, ze kolejny z ktorym sie bzyknie to bedzie jej luby z ktorym trafi przed oltarz. A nastepnie upija sie i bzyka sie po raz 20ty. Zrozpaczona probuje odszukac swoich ex, sprawdzajac czy ktorys z nich sie do czegos nadaje i moze jest materialem na meza. W poszukiwaniach pomaga jej przystojny sasiad z naprzeciwka, ktory ma tyle miesni co ja i trzech moich kolegow. Nie trzeba byc weteranem tego typu filmow aby sie domyslic, ze on bedzie jej wybrancem. Niestety tworcom zajelo az 102 minuty doprowadzenie do szczesliwego finalu, ja wytrzymalem bo lubie Anne.

Film obstawilo Apple:

mi sie podobalo i daje 6/10. Ale radze trzymac sie z daleka, bo bylem jeszcze w formie do ogladania. Anna wygladala calkiem ok, ale nie tak hot jak w filmie Just Friends.

Pelen nadziei rozpoczalem drugi seans, na tapete poszly Wyznania Zakupoholiczki:

Powiem tak: John Goodman, Joan Cusack (strasznie sie postarzala btw), John Lithgow, Kristin Scott-Thomas - ewidentnie byli pod kreska i potrzebowali kasy, ze zagrali w tym gownie. Bohaterka filmu, ktory po czesci przypomina Diabel ubiera sie u Prady - robi kariere w pismie finansowym, gdzie pracuje przypadkowo, bo jej celem jest praca w czasopismie o modzie. W finansach pisze z punktu widzenia normalnej osoby, swoje porownania robi na bazie swojego podejscia impulsywnego do zakupow i jest to hit i w ogole. Sama jest zadluzona, bo ma uzaleznienie i bla bla bla bla bla. Totalne padlo, ocena 2/10. Na plus - film przypomnial mi zapomiana aktorke Leslie Bibb:

ktorej nazwisko trafia do trackowanych tagow na tumblerku. Absolutnie filmu nie polecam.

Juz oslabiony mentalnie wrzucilem na koniec post high-school movie:

Fabula: w liceum piekna panna znecala sie nad nerdem, minelo kilka lat, nerd jest ladna, succesful pania robiaca kariere w LA, ktora wraca na miejsce zbrodni i dowiaduje sie ze jej brat zamierza ozenic sie z ta pizdencja. No i robi podchody aby uniemozliwic ten slub, nie potrafiac przezyc lat upokorzen. W tle jakies badziewne klimaty, to wszystko trwa dlugo za dlugo. Na liscie plac Sigurney Weaver, Jamie Lee-Curtis, Bette White - ktore ewidentnie mialy problem z kasa znowu. Film przewijalem w polowie, jedynym plusem okazala sie pani Odette Annable

ktora juz jest trackowana na tumblerku. Film, poniewaz polowe przewijalem ma urocze 1,5/10. I tego to juz totalnie nie polecam.

Podsumowujac te trzy filmy stwierdzam, ze bardzo smutne jest to, ze koncentruje sie uwaga bohaterek na tym aby zlapac meza, aby byc szczesliwa “przy kims”, ze ktos bez partnera/ki to jest godzien wspolczucia oraz ze malzenstwa sa pokazane jako cos niesamowicie szczesliwego i super fajnego na zawsze i jako cel zyciowy. Robia ludziom wode z mozgu. Na plus - w filmach tych gra specjalny typ aktorek: hotties! Ktorych celem jest dostanie sie do bardziej powaznych produkcji. Na minus - calkowity brak nagosci. No ale od tego sa dramaty obyczajowe itd. Strata czasu? Niewatpliwie, ale z drugiej strony czlowiek wstaje pogodny i w dobrym nastroju - nikt tam nie ma raka ani nie spotyka sie z problemami na skale swiatowa.

Dobranoc

    • #chick flick
    • #What's Your Number
    • #Anna Faris
    • #Confessions of a Shopaholic
    • #John Goodman
    • #Joan Cusack
    • #John Lithgow
    • #Kristin Scott-Thomas
    • #Leslie Bibb
    • #You Again
    • #Sigurney Weaver
    • #Jamie Lee-Curtis
    • #Bette White
    • #Odette Annable
    • #film
    • #recenzja
  • 4 months ago
  • 5
  • Comments
  • Permalink
  • Share
    Tweet

Warrior - recenzja profesjonalna

Kilka dni temu zamiescilem recenzje filmu Warrior - czyli dramatu obyczajowego z elementami MMA. Opisalem jak zawsze nieco niedbale i z samozadowoleniem jaki to jestem elokwentny. Polecilem film koledze, ktory jest fanem tego sportu i oto jego recka. Pozwolil mi ja zamiescic (uwaga - spoilers):

Oglądałem wczoraj ten film. Solidny kawałek kina, ale cholernie niezgodny z rzeczywistością, zarówno organizacyjnie, jak i ukazaniem walk… Co mi się nie podobało?

1. Idea turnieju dla najlepszych w wadze średniej:

  • Dlaczego średnia a nie open?
  • Kto klasyfikował najlepszych? Najlepszych z UFC? Najlepszych poza UFC? Bo na pewno nie razem, czyli patrz punkt następny…
  • Taki turniej jeżeli miałby miejsce to byłby turniejem najlepszych, ale z drugiej ligi, czyli bez UFC, bo ich kontrakty by nie puściły… Ostatnio Lesnar zakończył karierę, czy zaskoczył prezydenta UFC, który oznajmił, że nic o tym nie wie, jego wolna wola, ale niech nie myśli, że wróci do wrestlingu, bo ma obowiązujący jeszcze kontrakt z UFC.  

2. 4 walki w 2 dni – od tego odeszli pod koniec lat 90, po tym jak zwycięzca dwóch pierwszych gal UFC – Royce Gracie musiał odpuścić walkę półfinałową w UFC 3, ponieważ pierwsza walka trwała ponad 15 minut i nie był w stanie wyjść do ringu… Zwycięzcą UFC 3 okazał się gość, który nie walczył w ćwierćfinale i półfinale, bo zwycięzcy tych walk nie byli w stanie kontynuować, ze względu na zmęczenie i kontuzje.

3. Turniej miał być w wadze średniej, ale goście byli z kategorii od 170lb do 265lb – innymi słowy, mogli trochę lepiej dobrać zawodników walczących z aktorami… Waga średnia to 185lb – czyli 84,17 kg – waga Khalidova

4. Brandon nie tyle by nie przetrwał tych walk, przynajmniej wszystkich po 1 walce (kondycyjnie), co sędzia by go odklepał, że się nie broni

5. Walka finałowa – to już była żenada…

  • Ostatni raz taką podobną walkę – bez kontuzji – widziałem całkiem niedawno – czyli Henderson – Rua, ale tam goście dwie ostatnie rundy słaniali się na nogach, tu dalej koleś pomimo kontuzji walczy…
  • Kontuzja taka jak w filmie – automatycznie powoduje przerwanie walki, a sędzia, który by tego nie zauważył to musiałby być ślepy… Ostatnio Frank Mir złamał ramię Minotauro, poza tym, że nie da rady nie odklepać złamanej ręki, to jest od razu widoczne przez kibiców, komentatorów itp… Kontuzja = przegrana przez TKO

 Film broni się ujęciami walk, może to się podoba fanom MMA.

 Podsumowując – jako dramat warto obejrzeć, solidnie zagrany i nakręcony, ale dla mnie klimat MMA jest podobny do klimatu boksu w Rocky… Wkurza mnie tylko to, że „Fighter” z Wahlbergiem i Balem, był o dwie klasy lepszy, zarówno pod kątem przedstawienia walk jak i gry aktorskiej, a ma niższe oceny na IMDB. Patrząc na film – 8, patrząc na MMA – 5, czyli średnio 6,5/10.

Chcialem to samo napisac w oryginalnej recce ale uznalem ze to wchodzenie w detale ;)

    • #Warrior
    • #MMA
    • #film
    • #recenzja
  • 4 months ago
  • 2
  • Comments
  • Permalink
  • Share
    Tweet

Weekend filmowy

Za mna kilka dni, ktore postanowilem spedzic na ogladaniu filmow trudnych, wymagajacych, analitycznych oraz takich, ktore kaza zastanawiac sie nad sensem zycia. Dawno tego nie robilem, wiec zebralo sie pare tytulow, ktore hurtem postanowilem wrzucic na ekran. No i polecialo:

1. Country Strong

Fabula: gwiazda muzyki country, grana przez Gwyneth Paltrow, ktorej nigdy nie zaakceptowalem jako mega gwiazde i kobieca kobiete, probuje powrocic na szczyt, rok po tym, jak popadla w nalog alkoholowy, na oczach publicznosci spadla ze sceny i poronila. Przez rok przebywala w klinice odwykowej, gdzie nawiazala bliska relacje z mlodym muzykiem country, z ogromnym talentem, ale niechecia do robienia kariery. W tle jest jeszcze maz tej pani, ktory cisnie na nowa trase koncertowa, traktujac swoja partnerke bardziej jak maszynke pieniezna niz jako osobe. Do czworokata dolacza jeszcze mloda sliczna piosenkarka country, ktora gra Leighton Meester. Wszyscy razem ruszaja w trase, gwiazda aby stac sie znowu topgwiazda, mlody by sie pokazac i pilnowac gwiady by sie nie staczala, maz aby menadzerowac a Leighton aby robic kariere. Te 4 osoby plataja sie w niezle pokazane i zagrane psychologiczne powiazania i relacje i nic nie jest fajne i proste. Zagrane subtelnie, w tle duzo muzyki country, ktora przedluza film do calych 2 godzin. Bez piosenek mozna upchnac to w 90 minut i byloby ok. Dla mnie byl to niezly film, ale maks 6/10. Plus - ja lubie rzewne country, to trafia do mnie. Jak ktos nie trawi - od razu szerokim lukiem. Gwyneth mi sie tez o dziwo spodobala. Niemniej - nie zachwyca.

2. Cedar Rapids

Komedia tym razem, ale reklamowana byla mi, jako komedia zyciowa, absolutnie nieromantyczna ani nie glupkowata, mimo ze gra tam koles bez zeba i przeleciany przez tajska meska dziwke - czyli koles z Hangoverów. Film opowiada o tym, jak glowny bohater wyjezdza na krajowa czy tez stanowa konwencje firm ubezpieczeniowych - a ze jest totalnie zielony pod katem co sie dzieje na konferencjach (jak na tym dowcipie - ze uczestnicy konferencji sa drudzy w kolejnosci po lekarzach na nocnym dyzurze, jesli chodzi o zdradzanie, wstaje koles i mowi: o nie, wypraszam sobie ja nie zdradzam, a ktos z tylu krzyczy: wlasnie przez takich jak ty jestesmy dopiero drudzy), to bedzie to dla niego weekend zyciowych odkryc. W filmie gra pare znanych osob, ale leje na nie sikiem prostym - tam sie pokazal senator Clay Davis z The Wire w roli poczciwego, dobrodusznego kolesia. To samo w sobie jest zabawne, ale leca dwa fajne teksty w filmie: raz mowi ze lubi ogladac telewizje a zwlaszcza The Wire, w drugiej zas scenie udaje twardziela i mowi: Indeed - nawiazujac do Omara. Dla fanow Wire - osom i szczeka na podlodze. Niepotrzebnie tylko 3 minuty potem wyjasnia to w dialogu mowiac ze nasladowal Omara, no ale coz. Sam film cienki jak dupa weza, przewidywalny do bolu i daje 6/10 - ale to z bonusem za senatora Davisa. Normalnie 5/10

3. Real Steel

Do tego zachecil mnie Quentin - ktorego opinie cenie i czesto sie zgadzam, dajac mu 8/10. Wiec zarzucilem. Fabula opowiada o przyszlosci, gdzie nie ma boksu tylko walki robotow. No i Hugh Jackman, ktory wyglada jak milion dolcow jest wlasnie trenerem czy tez wlascicielem robotwa bojowego, ktory walczy na ringach. I tak sie zdarza, ze na 3 miesiace musi zajac sie swoim niepozadanym 11 letnim synem, ktorego wcale nie chce miec przy sobie. Nie trzeba byc geniuszem aby wiedziec ze przez caly film panowie sie zbonduja, beda rodzina a przy okazji ich robot podbije swiat robotow. Fabula naprawde przewidywalna do bolu, ale za to jak pokazana! Gdybym mial 12 lat i ogladal to w kinie to pewnie przezylbym wtedy swoja pierwsza ejakulacje  - walki robotow na ringu sa mega widowiskowe, jestem absolutnie ciekawy jak oni to nakrecili, bo wyglada osom. W tle przewija sie panna z Lostow - Evangeline Lilly, ktorej nawet rola wyszla. Film sie oglada przyjemnie, ale za to ze to kino familijne i zrobili 2h zamiast 1:40 - tylko 5/10. Dla pan - 8/10, ale to za Hugh, ktory nie wiem czy mowilem - milion dolcow.

4. Midnight in the garden of good and evil

Szeroko swego czasu reklamowany film Clinta Eastwooda, z 1998 roku bodajze. Fabula oparta na faktach jak najbardziej autentycznych ;) - ale nie mam sily jej opowiadac. Polega w skrocie na tym, ze milioner popelnia zabojstwo meskiej prostytutki i jest proces sadowy. W tle opis miasta Savannah, jak wyglada, jak sie to wszystko w sosie wlasnym gotuje - opisywane oczami nowojorskiego dziennikarza granego przez Johna Cusacka, ktorego nie lubie. Milionerem jest Kevin Spacey a dziwka Jude Law (obrzydliwie mlody i jeszcze nieladny). Poza tym jest jeszcze kilka postaci znanych, jak sie czlowiek przyjrzy, ale wymaga to samokurwazaparcia. Film trwa 2:30 i jest przykladem, ze nie warto poddawac sie po nieudanej probie. Otoz dzielo to jest na maksa przegadane, zle zmontowane i wcale nieklimatyczne, and yet, Clint sie nie poddal, wyciagnal wnioski z tego co mu nie wyszlo i dzieki temu w latach zerowych XXI wieku nakrecil kilka filmow takich ze kapcie spadaja - generalnie po tym filmie nie nakrecil juz zadnej kupy. A to co obejrzalem to bylo 3/10 a to tak naprawde tylko dlatego ze zal dac nizej. Daje sobie plusa za to, ze obejrzalem ten film o polnocy, czyli tak jak nakazuje tytul. Film do zapomnienia, nie ogladac w ogole, a zwlaszcza na polsacie czy tvn - reklamami zniszczyliby resztki budowanego klimatu.

W trakcie weekendu jeszcze polecial Phone Booth na wspomnianym polsacie - tam jednak Colin Farrell daje rade, nawet z kommerszial brejk oraz pare odcinkow seriali - niemniej filmowo uznaje to za slabo udany eksperyment. Obejrze to co mam ale potem wroce do tego co mi serce mowi - czyli do cieszenia sie kinem latwym i podchodzacym. Po co sie karac za nieswoje grzechy, no po co?

    • #Cedar Rapids
    • #Clay Davis
    • #Clint Eastwood
    • #Colin Farrell
    • #Country Strong
    • #Ed Helms
    • #Evangeline Lilly
    • #Gwyneth Paltrow
    • #Hugh Jackman
    • #John Cusack
    • #Johna Cusacka
    • #Leighton Meester
    • #Midnight in the garden of good and evil
    • #Omar
    • #Phone Booth
    • #Real Steel
    • #the wire
    • #film
    • #recenzja
  • 4 months ago
  • 3
  • Comments
  • Permalink
  • Share
    Tweet

Food Inc.

Zachecony przez kolezanke Ave obejrzalem:

poltoragodzinny dokument o tym jak sie robi jedzenie we wspolczesnej Ameryce Zjednoczonych Stanow. Autorzy skupiaja sie na produkcji miesa, uprawie kukurydzy oraz genetycznie modyfikowanej soi. Dodatkowo opisuja mechanizmy polityczno - legislacyjne ktore zmienialy prawo o zywnosci w ostatnich kilkudziesieciu latach w USA. To wszystko jest smutnym obrazem, tlumaczacym w niezly sposob dlaczego burger potrafi byc tanszy niz marchewka w Walmarcie.

Uwagi na minus:

  • wypowiada sie wylacznie jedna strona, brak jakiejkolwiek reakcji oskarzanego przemyslu - tlumacza ze te firmy odmowily wypowiedzi - no ale zawsze mozna wrzucic jakies wypowiedzi dokumentalne dostepne na rynku
  • gloryfikowanie hodowcow miesa tzw. niezaleznych - co morduja zwierzatka na swiezym powietrzu. Jeden z najbardziej obrzydliwych fragmentow byl taki, jak kolo mowil cos o zasadach, bakteriach i o podejsciu do zdrowego jedzenia i na oczach kamery podcial gardlo kurczakowi - no kurwa… Plus mial Boga w sercu i jechal mi troche redneckiem ktoremu przyswiecaja wartosci chrzescijanskie - balbym sie go jako sasiada
  • przydlugawy - wplatane jakies rzewne historie o martwym dziecku zatrutym burgerem oraz eksmitowanymi nielegalnymi pracownikami z fabryki miesa. wtf?

Na plus kilka faktow o tym jak sie robi kurczaki (2x krocej zyja niz 50 lat temu a masa piersi jest wieksza ponaddwukrotnie, bo tak sa zmodyfikowane), jak silna grupe nacisku stanowia firmy miesne itd itd. Pouczajace, z lekkim niesmakiem to ogladalem, ale tez na nieco relaksie, bo miesa nie jem a poza tym u nas jeszcze jest rolnictwo raczej bardziej w stylu krola Cwieczka i chwala nam, zagubionej Bolandzie

      • #Food Inc
      • #film
      • #recenzja
    • 4 months ago
    • 4
    • Comments
    • Permalink
    • Share
      Tweet

    Kot w Butach 3D

    Bylem w piatek w kinie z Marta i Darkiem:

    Recka bedzie wyjatkowo krotka, bo naprawde szkoda slow.

    Za podumowanie jest stwierdzenie, ze tym filmem dopelnilismy 2011 rok, kiedy ja zaproponowalem spieprzony film (Drive - ok, oni sie nie znaja, mi sie podobalo), Darek zaproponowal Szpiega (zena), a Marta zaproponowala Kota w Butach na dodatek 3D (po prostu zart a nie film). Zmarnowane 32 pln na bilet i parking, nie smialem sie, nudzilem sie i historia slaba jest. Totalne popluczyny po Shreku.

    Nawet dzieci sie mocno nie smialy i moglem przyciac komara na poczatku seansu. 3/10.

      • #Kot w Butach
      • #film
      • #recenzja
      • #DJ
      • #MJ
    • 4 months ago
    • 4
    • Comments
    • Permalink
    • Share
      Tweet

    Ides of March

    Wczoraj do snu obejrzalem:

    Zapowiadany od dawna - tzn od kilku miesiecy - jako wybitny film Clooneya z genialna rola Ryana Goslinga, ktora to rola ma go wybic jeszcze bardziej do grona supergwiazdorow Hollywood. Oczekiwania byly spore i zatarlem dlonie z radosci ze w wypozyczalni sie pojawilo.

    No i zaczyna sie akcja - Ryan gra specjaliste od PRu u kandydata na kandydata demokratow w wyborach prezydenckich. Facet jest liderem w sondazach, jest Georgem Clooneyem, ma do uzyskania oficjalna nominacje Partii Demokratycznej, a na przeszkodzie stoja jeszcze tylko prawybory w Ohio, w marcu - stad owe idy marcowe. Oryginalnie podczas Id marcowych zginelo sie Juliuszowi Cezarowi, ktoremu slawetnie pomogl w tym Brutus. Co oczytanej osobie od razu wskazuje, ze bedzie pokazane, ze polityka piekna nie jest i ze som kompromisy.

    Ryan wyglada slicznie

    gra dobrze i ma z kim grac, bo za partnerow ma Phillipa Seymoura Hoffmana oraz Paula Giamattiego - obaj sa szefami sztabow rywalizujacych kandydatow. Obaj sa brzydcy ale aktorami sa poteznymi. 

    Akcja jest, ale opisywac nie bede, bo dzieje sie w niej niewiele - tak naprawde pojawia sie raptem 4-5 faktow i dokladnie sa pokazane mechanizmy reagowania politykow i sztabow na kazdy z nich. I tyle. Podczas ogladania nieuchronnie dowiadujemy sie ze tak jak powiedzial Bismarck -  ludzie nie powinni widzieć dwóch rzeczy: jak się robi kaszankę i jak się robi politykę.

    Ocena - otoz tak, film dobrze zagrany, w klimacie i jak sie lubi sledzic kampanie w USA - to 9/10. Jak jednak ma sie polityke w dupie, to film spada na 5/10. Bo to fascynujacy film dla tych, co pamietaja jak sie rozwijala kampania Obamy i Clinton, jak walczyli w kazdym stanie o nominacje Demokratow - to bylo cos przez duze C i film w duzej mierze z tego czerpie. Ja to lubie i na filmie sie bawilem, niemniej to wylacznie film dla fanow. Dostanie pewnie jakies Oskary, bo gala finalowa bedzie wlasnie w okolicach Id Marcowych 2012 :)

      • #Ryan Gosling
      • #George Clooney
      • #Phillipa Seymour Hoffman
      • #Paul Giamatti
      • #marisa tomei
      • #Ides of March
      • #film
      • #recenzja
    • 4 months ago
    • 3
    • Comments
    • Permalink
    • Share
      Tweet

    Oceany

    Wczoraj zaczalem, dzisiaj skonczylem. Ogladac filmy pod polskim tytulem: Ryzykowna Gra, a na swiecie znane jako Ocean’s 11, 12 i 13.

    Na zdjeciu powyzej - ekipa.

    Fabula jest znana chyba kazdemu - otoz pan o nazwisku Ocean, planuje skok na kasyno w czesci pierwszej, w czesci drugiej nie wiadomo co planuje, a w czesci trzeciej znowu skok na kasyno. Sa to filmy w stylu Parszywej 12, filmy meskie, bezpretensjonalne, z humorem i niewielkim sensem. Zalozenia sa proste, filmy rowniez.

    Ocean 11 - film sympatyczny, z usmiechem sie oglada, fabula jakos sie sklada, panowie okradaja kasyno, ktorego wlascicielem jest badgaj, Andy Garcia. Film trwa dwie godziny, zajebisty pod wino czy drinka i luzne rozmowy w tle. 7/10

    Ocean 12 - Garcia kontratakuje, ale przez pierwsza godzine nie wiadomo o co chodzi, potem sie nieco wyjasnia, ale niewiele, pojawia sie sliczna Catherine Zeta-Jones, akcja przenosi sie z Amsterdamu do Rzymu - ale sensu niewiele. Totalne dno to jak Julia Roberts udaje ze jest Julia Roberts.  Zenada, film siega mułu. 2/10 i strata czasu

    Ocean 13 - powrot do Vegas, badgajem jest Al Pacino. Film tak dretwy ze po 40 minutach wylaczylem.

    Zaleta filmow jest duet Pitt - Clooney, ale to dla kobiet. Te ktore lubia Matta Damona - tez nie beda zawiedzione. Ale szczerze spodziewalem sie czegos wiecej od tej serii. Zaleglosc nadrobiona, ale do zapomnienia absolutnie

      • #George Clooney
      • #Brad Pitt
      • #Matt Damon
      • #Julia Roberts
      • #Catherine Zeta-Jones
      • #Ocean's Eleven
      • #Ocean's Twelve
      • #Ocean's Thirteen
      • #recenzja
      • #film
      • #al pacino
    • 5 months ago
    • 3
    • Comments
    • Permalink
    • Share
      Tweet

    Killer Elite

    Zajebiscie oczekiwany przeze mnie film obejrzalem wczoraj w nocy:

    Jacon, Robert i Clive - trzech moich ulubionych aktorow meskich, mysle ze oprocz Ryana Goslinga i Reynoldsa i paru innych - spokojnie moje Top 10. Co wiecej - w filmie eksponujacym ich meskosc, zdecydowanie, charyzme, umiejetnosc strzelania i unikania kul. Prostota, sprawna akcja, przewidywalne zakonczenie - to co tygryski do snu lubia najbardziej.

    No i co? Gowno prosze panstwa. Film niby based on true story, co ma powodowac niepewnosc czy sie dobrze skonczy. No ale czy moze sie zle skonczyc film ze Stathamem i DeNiro? Ofkors ze nie.

    Akcja taka: panowie dwaj sa najlepszymi najemnikami na swiecie, jeden z nich rezygnuje (Statham) a drugi kontynuuje kariere (De Niro). No i Robert nie wywiazuje sie z roboty dla szejka arabskiego i w celu ratowania go z emerytury wraca JS, ktory podejmuje sie trudnego zadania: zlapac 3 zabojcow synow szejka, zmusic ich do przyznania sie do winy, a potem na oczach kamery zabic. Brzmi trudno, a dodatkowa wiadomosc, ze ci czej panowie sa ze sluzb specjalnych brytyjskich - SAS - oznacza big problems. Co wiecej, po stronie SAS, chroniac swoich kolegow, czuwa Clive Owen. Ktory po raz pierwszy wyglada zle:

    Troche go ratuje to, ze akcja dzieje sie w 1981 roku. A wtedy fryzury, moda oraz wszystko poboczne nie bylo najlepszej jakosci. W kazdym razie - rozpoczyna sie “fascynujaca” rozgrywka miedzy najemnikami a ex-SAS-agentami. Tak fascynujaca ze w miedzyczasie rozmawialem na gg, pisalem maila oraz czesto odswiezalem tumblerka. Oraz na sam koniec lecialo mi oczko ze zmeczenia - konczylem o 1 w nocy.

    Film bowiem nie fascynuje, jest biedny jak Polska B, w emocje, w cycki, w zaskoczenia. Fabula sie nie rozwija w zaden intrygujacy sposob od 20tej minuty, a calosc trwa 1:50. Dlaczego wiec ogladalem do konca? Liczylem ze jednak cos wykreca. No ale nie wykrecili, wiec skupialem sie na odkrywaniu aktorow drugoplanowych, serialowych, dla ktorych wystep w filmie z De Niro oznacza cos w ich resume. Spotkalem pare:

    • Mr Eko (Lost)

    • Lincoln Burrows (Prison Break) - ten brat co siedzial niewinnie

    • Sarah (Chuck) - agentka Yvonne

    I to z emocji pozytywnych tyle. Wynudzilem sie, zmeczylem i ponownie ciesze sie ze jest internetowa wypozyczalnia. Bo wydac 20 pln na taki crap - god, no!

    3/10, za Roberta, Jasona i Clive. Przy okazji - to kolejny film w ktorym Jason nie pokazuje klaty ani nie jest ekspresyjny zanadto. Cos sie dzieje….

      • #Clive Owen
      • #Jason Statham
      • #Robert De Niro
      • #Killer Elite
      • #film
      • #recenzja
      • #Yvonne Strahovski
      • #Dominic Purcell
      • #Adewale Akinnuoye-Agbaje
    • 5 months ago
    • 1
    • Comments
    • Permalink
    • Share
      Tweet

    Trespass

    Bedac w kinie na Szpiegu zobaczylem trailer tego filmu:

    ktory spowodowal, ze mialem ochote na obejrzenie tego filmu. Ostrzezeniem dla mnie byl tylko fakt, ze jest kategoria robienia mistrzowskich trailerow do gownianych filmow oraz to, ze nie pamietam dobrego filmu z Nicolasem Cage.

    Oba te powyzsze okazaly sie sluszne, gdyz Trespass to jedna z wiekszych kup jakie widzialem ostatnio, zaczyna sie bez polotu, potem jest slabo, potem jeszcze gorzej az finalnie chce sie cofnac czas. 

    Akcja to proste: grupa zloczyncow napada na bogate malzenstwo, kaza mezu otworzyc sejf gdzie sa diamenty, grozac ze zabija zone. A maz mowi co chwile ze nie otworzy bo go zabija potem. Wiec groza za zabija go wczesniej, ale nie zabijaja, wiec groza ze zabija zone i corke. Ale nie robia tego, tylko groza. Wiec robi sie trudno z czasem, emocje po stronie napastnikow narastaja, dzieki czemu napadnieci maja czas aby cos wykombinowac po swojej stronie. Finalnie jest to banalnie smieszne, bo powinni odciac Cage’owi jeden palec i tak by otworzyl sejf, a nie krzyczec na niego.

    Sejf w koncu sie otwiera, nic w nim nie ma. Napadajacy co smieszne zabijaja sie nawzajem praktycznie, a jednego finalnie zalatwia Cage nail-gunem a potem szczelem z pistoletu. Slabe to i nudne i pisze te notke tylko w formie ostrzezenia - nie idzcie na ten film do kina, oszczedzcie sobie trudu, nadziei na dobry film i kasy. Poza tym Nicole wyglada slabo:

    nie ma zadnych cyckow na ekranie, ani jednego efektownego zdania, starcia albo sceny zapadajacej w pamiec. Apple tylko profilaktycznie obstawilo ten film swoim sprzetem:

    i chyba po tym jak uslyszeli ze film zadebiutowal w 10 kinach w USA a potem poszedl straight to dvd, pozalowali swojej decyzji.

    Film na 2/10, poczatkoeo 4, ale bardzo krotko. Ogladac na wypadek bezsennej nocy, szybki sen gwarantowany.

      • #Nicolas Cage
      • #Nicole Kidman
      • #film
      • #recenzja
      • #Trespass
      • #Apple
    • 5 months ago
    • 9
    • Comments
    • Permalink
    • Share
      Tweet

    Terriers

    Bardzo fajny serial obejrzalem, ktory nalezy do typu: buddy movies:

    Serial powstal rok temu i mu nie wyszlo. Ot polecialo 13 odcinkow i sie zakonczylo due to low ratings. A szkoda, bo szlo mu bardzo dobrze, sprawnie i z wigorem.

    Akcja prosta jak pozycja 69: bierzemy dwoch kolesi, dajemy im rozne sprawy kryminalno - obyczajowe do rozwiazania, podlewamy to sosem interesujacych dialogow oraz wrzucamy w sloneczna okolice i dobre fury i ladne panie. Tutaj dokonali drobnych zmian: jeden z panow to byly policjant wywalony z pracy za picie, na odwyku i niepijacy od 500 dni, drugi to ex-zlodziejaszek, ktory przechodzi na jasna strone mocy, obaj sa private investigators, ale bez licencji aby sie urzad skarbowy i inne urzedy za bardzo nie czepialy. Kasy i nich calkiem malo, a w roli fury sluzy stary zdezelowany pick-up. Tylko California w ramach kliszy pozostala. Postaci sa bardzo sympatyczne i czlowiek od razu im kibicuje.

    Przez 13 odcinkow przebija sie glowny watek kryminalno - obyczajowy, a w kazdym odcinku dzieje sie watek poboczny, zamykany w ramach 42 minut. Co wazne - te kejsy nie wchodza na sile, tylko dzieja sie naturalnie.

    W trakcie sezonu jest pare retrospekcji, poznajemy historie panow, jak to sie stalo ze jednemu sie zjebalo malzenstwo, a jak drugiemu zaczal sie zwiazek ze sliczna blondynka. Sluchamy naprawde kilku niebanalnych dialogow i obserwujemy calkiem sprawnie prowadzone relacje miedzyludzkie, wiarygodnie nakreslone. Sa oczywiscie czasami drobne mielizny, niemniej nie sa to tak duze tematy, aby statek utknal tam na zawsze - o nie, zaraz przychodzi przyplyw weny i kierujemy sie w strone slonca. 

    Zakonczenie jest bardzo dobre, tworcy juz wiedzieli ze opcja na sezon 2 nie zostala podniesiona przez stacje FX, w zwiazku z czym zakonczyli z klasa, na przejsciu dla pieszych z opcja: do przodu albo skrecamy w lewo. Fajne, naprawde z usmiechem. 13 odcinkow wciagnalem w 2,5 dnia, a to naprawde szybkie tempo. I w sumie ciesze sie ze nie ma sezonu drugiego, bo to juz byloby slabsze na pewno.

    W serialu nie gra nikt znany, no chyba ze morderca z True Blood season 1. No i C-Note z Prison Break. Tyle.

    Serial jest ok, w roli wypelniacza sie sprawdzil. Nic wybitnego, ot pokazanie, ze sprawnie sie robi tv shows w The United States. Polecam jak nie ma nic innego do ogladania.

      • #Terriers
      • #seriale
      • #recenzja
    • 5 months ago
    • Comments
    • Permalink
    • Share
      Tweet

    Tinker Tailor Soldier Spy

    Bylem w kinie na “kawale dobrego szpiegowskiego kina”, “zmeczonym Jamesie Bondzie bez popcornu”, na “kawale doskonałej rozrywki dla myślącej widowni”, na “wybitnej antytezie Jamesa Bonda i Jasona Bourne’a razem wziętych, w ogóle doskonałej antytezie wszelkich filmów”, czyli na:

    po naszemu “Szpiegu” - oczywiscie translator nie zadzialal. Powyzsze teksty to fragmenty recenzji przeroznych, ktore kraza po necie, zebranych w artykule na Gazeta.pl pod tytulem: Zmęczony James Bond bez popcornu. Rewelacyjny “Szpieg” w kinach. 

    Mysle sobie: Gary Oldman, Colin, brytyjski akcent, ciezka atmosfera, co wiecej - cyfrowa projekcja - same na tak. Wiec namowilem DJa i Rafala i poszlim ochoczo na film. Strzelilismy sobie po bronku przed kinem, nastawiajac sie na “dwugodzinny orgazm dla wymagajacego konesera”.

    I sie kurwa zawiodlem jak rzadko. To co sie dzialo na ekranie, to jakas rzez, zenada i kino z cyklu ambitnego, podziemnego kina armenskiego gdzie rybak lowi rybe przez caly film. A dialogi sa nieczytelne i nie maja sensu bo sa z innego filmu, z tadzykistanu.

    Zaczelo sie od tego, ze pierdolone Multikino po 20 minutach reklam i trailerow zafundowalo pokaz cyfrowy w koszmarnej jakosci. Cos bylo zle ustawione i obraz byl mega ziarnisty, widac bylo na napisach ze nie sa biale tylko maja czerwona poswiate. A szykowalem sie na zylete, wiec powiedzialem sobie: nic to, na blureju w chacie potem obejrze, zanurzam sie w klimat.

    I zanurzam sie w lata 70te w Londynie, gdzie w komorce szpiegowskiej pracuje zestaw bardzo brzydkich, nieladnie ubranych, zmeczonych zyciem panow. Gdybym byl kobieta, to po takich widokach zmienilbym preferencje seksualne. Ale ok, wiadomo ze ma nie byc ladnie, bo to film dla koneserow. I czekam na akcje - wysylaja kolesia do Budapesztu aby dowiedzial sie kto jest sowieckim szpiegiem w Londynie. Scena fajnie pokazana, kolesia zwijaja ruscy po uwczesnym zabiciu.

    Wracamy do Londynu, gdzie minal chyba rok i dowiadujemy sie ze kret dalej jest, a nawet jakos mocno aktywnie sobie lata z informacjami, wiec Gary Oldman ma tajna misje aby rozpracowac who the fuck he is. No i zaczyna sie akcja polegajaca na tym, ze kupuje sobie okulary, czarne. Dzieki czemu mozna rozpoznac retrospekcje sprzed roku i lat wczesniejszych - bo nosil wtedy okulary zolte. Jesli ktos tego nie zauwazyl, to mial przejebane, bo wtedy film od razu traci sens i nie wiadomo o co chodzi. To sie dzieje gdzies okolo 40-50 minuty filmu. Pojawia sie niesmak, bo mniej wiecej w tym momencie juz cos powinno bylo byc, jakas akcja, zbudowany klimat czy cos. Ale nie, oni dalej buduja klimat dla koneserow. Wiec zdecydowalem sie na drobna drzemke, bo juz bylo prawie przed 23. Po 10-15 minutach budze sie i widze ze dalej buduja klimat, no ale stwierdzilem ze juz sie postaram, bo pewnie blisko do konca i dowiem sie przynajmniej kto jest tym szpiegiem. Obok mnie koles spytal sie swojej laski: spisz? Wiec uznalem ze nie tylko mnie nie wciagnelo.

    Potem nastalo jeszcze kilka scen z okularami, okazalo sie ze koles z Budapesztu jednak zyje i wrocil do Anglii, a potem sie okazalo kto jest szpiegiem a kto nie i film sie skonczyl.

    I wyszedlem.

    Wychodzac - smialem sie, mialem glupawke, patrzylem na kolegow i najbardziej oszolomil mnie tekst: liczylismy ze wstaniesz i wyjdziesz, to bedziemy mogli wyjsc z toba. A mi bylo glupio wstac, bo po pierwsze bylbym niekoneserem w oczach eksperckiej widowni wypelniajacej sale, a po drugie zal mi bylo 23 pln aby sie nie dowiedziec kto jest szpiegiem. Liczylem tez na cycki wplecione w akcje, no ale sie nie doczekalem. Wychodzac - ujrzalem rowniez to, ze sala byla wypelniona nieekspertami nierozumiejacymi kino moralnego niepokoju, bo na twarzach malowala sie powszechna watpliwosc co do wlasnej wartosci, czesc ludzi ewidentnie biegla do auta aby kontnuowac drzemke w domu.

    Ocena: 2/10, totalnie totalnie dno den. Zawiedzione oczekiwania, mistrzowie trailera, bo widzialem jeszcze po seansie - to naprawde majstersztyk.


      • #Tinker Tailor Soldier Spy
      • #recenzja
      • #Szpieg
      • #Colin Firth
      • #Gary Oldman
    • 6 months ago
    • 6
    • Comments
    • Permalink
    • Share
      Tweet

    Listy do M.

    Bylem w kinie na:

    I bylo to 5 lat temu. Film trafil do mojego top wszechczasow na bardzo wysoka pozycje. Dzisiaj bylem na czyms bardzo podobnym, nawet plakatowo:

    No i teraz pytanie - czy proba zrobienia czegos podobnego do filmu 10/10, ktory znam na pamiec to cos zlego, czy tez akceptowalne? Pierwsze 10 minut powodowalo ze podobienstwa irytowaly, byly wdrazane postaci co chwile, zawiazywane watki, bylo radio, byla muzyka swiateczna, byla nawet czcionka na ekranie podobna do Love Actually. Ale potem polscy scenarzysci postanowili pojsc swoja droga. Tak, film w konwencji Love Actually jest, zainspirowany tak, ze nie ma bata aby sie tworcy tego wyparli, tyle ze w dyskusji z kazdym bede stal na stanowisku, ze na inspiracji sie zakonczylo. Z watkow powtorzyl sie tylko jeden (samotnego ojca), wszystkie inne sa nasze polskie, wlasne, narodowe, patriotyczne. 

    Listy do M. zaczynaja sie tak naprawde jak pojawia sie w pelnej krasie Tomasz Karolak. Ja do niego mam ostatnio duzo watpliwosci, stal sie wiekszym celebryta niz aktorem, ale tutaj on i jego diastema rzadza. Gra nie do konca porzadnego swietego M i niesie komediowo ten film. Drugim aktorem, ktoremu ten film podszedl, to dziecko podobne do Elijah Wood’a - mlodziutki, chyba z 7-8 lat i gra syna Macka Stuhra. Jego pomylki statystyczne (6 na 5 kobiet umawia sie z obcymi mezczyznami) przejda do jezyka potocznego, jest przeuroczy i naprawde slodki (mimo ze nie znosze dzieci). Najbardziej po garach emocjonalnie daje watek Wojciecha Malajkata, mimo ze rozwija sie wolno i nieciekawie, to finalnie najwieksze szarpniecie po sercu.

    Jest tez Roma Gasiorowska, aktorka ktora pokochalem po Sali Samobojcow. Tutaj bez makijazu i rozmazanej kamery wyglada raz slicznie a raz jak totalny pasztet. Poza tym zabawnie mowi i nie wiem jak z taka dykcja ktos ja przepuscil przez szkole aktorska. No chyba ze tak pieknie zagrala wade wymowy.

    Film jest ugrzeczniony momentami, w filmie padaja 4 przeklenstwa, a przedstawia to niby zaganiana Polske w dniu wigilii. Gdzie ludziom puszczaja nerwy, jest pospiech i co chwile w ramach przecinkow pojawiaja sie wielkie slowa. Tutaj na poczatku nieco sztuczno ale finalnie nie przeszkadza. Az mi bylo przykro, jak wychodzac z kina powiedzialem wiecej przeklenstw w 5 minut niz 30 bohaterow na ekranie w 2h.

    A wlasnie - film trwa 2h i bardzo dobrze ze tak trwa. Pierwsze 20 minut - 4/10, potem sie bardzo dobrze rozwija i final ma momentami 9/10. Sumarycznie za wszystko ma bardzo silne 7,5/10 i znak jakosci patriotycznego rzepki. Film absolutnie daje rade jako wyjscie do kina, nie jest to zmarnowane 40 pln. Cala sala napakowana, jest to murowany frekwencyjny hit i szkoda go nie znac. Bawi i wzrusza, pelen naprawde cieplych emocji i czlowiek wychodzi z kina usmiechniety

    Jak po Love Actually. Tylko tak bardziej patriotycznie ;). A to ogromny komplement dla tego filmu. Polecam

    PS. Gratulacje dla Szyszki za wzmianke na napisach koncowych. Pelen szacun ;)

      • #Listy do M.
      • #Tomasz Karolak
      • #Wojciech Malajkat
      • #Roma Gasiorowska
      • #film
      • #recenzja
    • 6 months ago
    • 6
    • Comments
    • Permalink
    • Share
      Tweet

    The Change-Up

    Poniewaz lubie mialkie filmy o niczym, zwane komediami debilnymi albo komediami romantycznymi albo komediami obyczajowymi to wrzucilem to:

    Tu mamy komedie obyczajowa. W filmie tym gra Ryan Reynolds, jeden z moich dwoch ulubionych aktorow mlodego pokolenia, nieco mniej przystojny i zdolny brat Ryana Goslinga. Obaj panowie potrafia zagrac postaci komediowe, RG ma jednakowoz w dorobku bardziej udane role dramatyczne. Jak sie oglada RR to wiadomo ze ma sie zagwarantowana pewna rozrywke, ale nie ma sie wtopy na zasadzie Drive, ze polowa widzow wychodzi zniesmaczona. Tutaj do Ryana dolacza pan Jason Bateman, ktory tym filmem finalnie zakwalifikowal sie do grupy aktorow ktorych lubie.

    Fabula filmu jest oklepana - otoz dwie osoby, rozniace sie jak biale i czarne, w wyniku przypadku zamieniaja sie cialami. Jak to sie dzieje, nie ma znaczenia, po prostu sie dzieje. RR jest rozkosznym kobieciarzem, grajacym w podrzednych filmach, zajmujacy sie intensywnie snem i masturbacja oraz jaraniem stafu. JB jest przykladnym ojcem rodziny, ma dobra prace, sliczna zone, trojke dzieci, jest obowiazkowy i idealnym przykladem podatnika. Mimo tych roznic sa przyjaciolmi od zawsze i planuja nimi byc:

    Wiadomo, zamiana na role przyniecie mnostwo sytuacji komediowych oraz dramatycznych, ktore calkowicie zmienia ich, postrzeganie siebie, przyjaciela, jego zycia, obowiazkow i przyjemnosci. Niejeden raz to bylo, raz gorzej raz lepiej. Tutaj musze przyznac ze lepiej.

    A dlaczego? Otoz w tego typu filmach potrzebne jest, abo aktor gral na dwa sposoby: w tym przypadku siebie w wersji spokojnej, a potem w wersji zwariowanej, uzywajac mimiki, zachowan i stylistyki drugiego aktora. Tutaj panowie sie sprawdzili, nawet RR, ktoremu wyglupy zawsze wychodza dobrze, a umial tez zagrac spokojnie, dorosle i odpowiedzialnie.

    Druga - odpowiedni miks sytuacji dramatycznych z komediowymi. Tutaj udalo sie zachowac rownowage - dyskusja nt tego ze jeden ma pubic hair wygolone a drugi ma afromana - sprzedane dobrze. To ze nocne wstawanie do dzieci moze byc przygoda dla obu pokolen - scena hilarious. Albo zetkniecie roznych potrzeb seksualnych obu panow, przekonan, fetyszy - naprawde dobrze. A rownoczesnie kilka mocnych scen, podczas ktorych panowie dowiaduja sie od swoich bliskich osob prawdziwych opinii na swoj temat.

    Trzecie - jak sie rozumie sytuacje bycia wujkiem z przeszloscia, ktory jest niebieskim ptakiem, ktory wpada goscinnie do przyjaciela i dzieci go lubia, bo jest fajny i jest na chwile, a potem zmyka do swojego zycia bez wiekszych obowiazkow - to od razu film ma +2 do oceny ;)

    Czwarte: Olivia Wilde, Trzynastka, ktora ma fajna role i wyglada tak:

    i tak:

    i tak:

    i tak:

    i tak:

    a zwlaszcza tak:

    Sa pewne elementy nagosci, ale jak podaje IMDB: Most of the female nudity is not real. Computer-generated breasts were used for Leslie Mann and Olivia Wilde. Uwazam niniejszym ze wplyw branzy IT na film przekracza pewne granice smaku ;)

    Film przez 1:50 h plynie wartko, z sensem, praktycznie bez wiekszych dolow, do brzegu i z usmiechem. Daje filmu 7/10, znak jakosci obyczajowego rzepki. Film dla cieplych kluch co lubia dobre zakonczenia i zero stresu.

      • #Ryan Gosling
      • #Ryan Reynolds
      • #Olivia Wilde
      • #The Change-Up
      • #recenzja
      • #film
    • 6 months ago
    • 2
    • Comments
    • Permalink
    • Share
      Tweet
    ← Newer • Older →
    Page 2 of 12

    Logo

    Rzepka

    Portrait/Logo

    About

    just another boring asshole with a blog

    Pages

    • Posty o NBA
    • Recki filmow
    • Seriale, seriale, seriale
    • Funny
    • Szkoła gotowania
    • Kobiety
    • GPOYW
    • A to polska własnie
    • Muzyka
    • Cycaty/Cytaty
    • Guitar Hero - Stranglehold
    • Keef & Rolling Stones

    Following

    Lubie to

    • Photo via thedailywhat

      Street Art of the Day: Tired of Banksy? Subversive street artist Mobstr has surfaced in East London just in time.

      [ianbrooks]

      Photo via thedailywhat
    • Photo via szyszkabloguje

      Taken with instagram

      Photo via szyszkabloguje
    • Photo via hakeemmutombo
      Photo via hakeemmutombo
    • Photo via hakeemmutombo
      Photo via hakeemmutombo
    See more →
    • RSS
    • Random
    • Archive
    • Spytaj Rzepke
    • Mobile

    Effector Theme by Carlo Franco.

    Powered by Tumblr